Pełnomocniczka Łukasza Żaka zapowiada apelację w sprawie wyroku sądu dotyczącego śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Sąd rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wymierzył Łukaszowi Żakowi maksymalną możliwą karę 20 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Pijany kierowca Volkswagena, jadąc z prędkością ponad 225 km/h, staranował jadącego prawidłowo Forda. W wypadku zginął 37-letni Rafał P., a jego żona i dzieci zostały ranne. Łukasz Żak uciekł do Niemiec i tam został schwytany.
Adwokat Izabela Ławińska uważa, że wyrok jest surowy i na tej podstawie zamierza złożyć apelację po pisemnym uzasadnieniu wyroku. Pełnomocniczka Żaka twierdzi, że jej klient po ucieczce zamierzał oddać się w ręce organów ścigania. Rozmawiał z nią o tym przez telefon i podjął konkretne działania.
- Sam zgłosił się do niemieckiej policji. Tam niestety nikt nie wiedział, kim jest ten człowiek. W związku z czym odesłany został do szpitala. I rzeczywiście w szpitalu już został zatrzymany - mówiła Ławińska.
Historycznie wysoka kara za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym wynika z tego, że sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności łagodzących. Prokuratorka Katarzyna Niemiec-Rudnicka podkreślała, że skazany nie wyraził praktycznie żadnej skruchy, ani szczerze nie przeprosił.
- Z tamtej nocy podjął szereg decyzji, podjął je świadomie i wydaje się, że to były najgorsze z możliwych dostępnych decyzji wtedy - poinformowała Niemiec-Rudnicka.
Łukasz Żak będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe po 15 latach w więzieniu. Skazany ma zapłacić łącznie 900 tys. złotych zadośćuczynienia na rzecz rodziny Rafała P.
Sąd skazał także pięciu kolegów Żaka, którzy mieli pomagać mu zacierać ślady i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Usłyszeli wyroki od 2 do 5 lat więzienia.
Adwokat Izabela Ławińska uważa, że wyrok jest surowy i na tej podstawie zamierza złożyć apelację po pisemnym uzasadnieniu wyroku. Pełnomocniczka Żaka twierdzi, że jej klient po ucieczce zamierzał oddać się w ręce organów ścigania. Rozmawiał z nią o tym przez telefon i podjął konkretne działania.
- Sam zgłosił się do niemieckiej policji. Tam niestety nikt nie wiedział, kim jest ten człowiek. W związku z czym odesłany został do szpitala. I rzeczywiście w szpitalu już został zatrzymany - mówiła Ławińska.
Historycznie wysoka kara za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym wynika z tego, że sąd nie dopatrzył się żadnych okoliczności łagodzących. Prokuratorka Katarzyna Niemiec-Rudnicka podkreślała, że skazany nie wyraził praktycznie żadnej skruchy, ani szczerze nie przeprosił.
- Z tamtej nocy podjął szereg decyzji, podjął je świadomie i wydaje się, że to były najgorsze z możliwych dostępnych decyzji wtedy - poinformowała Niemiec-Rudnicka.
Łukasz Żak będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe po 15 latach w więzieniu. Skazany ma zapłacić łącznie 900 tys. złotych zadośćuczynienia na rzecz rodziny Rafała P.
Sąd skazał także pięciu kolegów Żaka, którzy mieli pomagać mu zacierać ślady i ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Usłyszeli wyroki od 2 do 5 lat więzienia.
Edycja tekstu: Michał Tesarski

Radio Szczecin