Wieczorem w Sejmie odbędzie się drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy o uposażeniu byłych prezydentów. Mieliby ono dostawać emeryturę znacznie wyższą niż dotychczas.
Projekt zakłada wypłacanie byłym prezydentom dożywotnio miesięcznego uposażenia w wysokości odpowiadającej 75 procent kwoty wynagrodzenia zasadniczego urzędującej głowy państwa. Obecnie jest to na poziomie 50 procent.
Projekt przygotowała komisja Przyjazne Państwo. Jej przewodniczący Adam Szejnfeld z PO przekonuje, że Polska powinna dbać o swoich byłych prezydentów i o godność naszego kraju na arenie międzynarodowej. Prezydent reprezentuje kraj nawet po zakończeniu kadencji, a to kosztuje - mówi poseł.
Opozycja jest przeciwna podwyższaniu uposażenia byłym prezydentom. Andrzej Dera z PiS mówi, że to, co teraz dostają byłe głowy państwa, w zupełności wystarcza na godne życie. Marek Wikiński z SLD też podnosi argument, że nie ma sensu podwyższać uposażeń byłym prezydentom, gdy jednocześnie mówi się o konieczności zaciskania pasa.
Koszt wejścia w życie nowelizacji nie powinien przekroczyć 225 tys. zł w skali roku budżetowego - napisano w uzasadnieniu projektu.
Projekt przygotowała komisja Przyjazne Państwo. Jej przewodniczący Adam Szejnfeld z PO przekonuje, że Polska powinna dbać o swoich byłych prezydentów i o godność naszego kraju na arenie międzynarodowej. Prezydent reprezentuje kraj nawet po zakończeniu kadencji, a to kosztuje - mówi poseł.
Opozycja jest przeciwna podwyższaniu uposażenia byłym prezydentom. Andrzej Dera z PiS mówi, że to, co teraz dostają byłe głowy państwa, w zupełności wystarcza na godne życie. Marek Wikiński z SLD też podnosi argument, że nie ma sensu podwyższać uposażeń byłym prezydentom, gdy jednocześnie mówi się o konieczności zaciskania pasa.
Koszt wejścia w życie nowelizacji nie powinien przekroczyć 225 tys. zł w skali roku budżetowego - napisano w uzasadnieniu projektu.

Radio Szczecin