Co najmniej 120 osób zostało rannych w kolejnym dniu zamieszek w Bahrajnie. Wojsko otworzyło ogień do demonstrujących, którzy wracali z pogrzebów szyitów zabitych podczas wcześniejszych zamieszek.
Zamieszki w Bahrajnie trwają już niemal tydzień. Gdy po wczorajszych pogrzebach, szyici chcieli dostać się na centralny plac stolicy kraju, wojsko otworzyło do nich ogień. Kilka dni temu armia siłą usunęła koczujących na Placu Perłowym. „Jesteśmy wśród rannych w szpitalu. Właśnie przywieziono kilku mężczyzn, którzy opowiadają, że plac jest czerwony od krwi" - opowiadał jeden ze świadków. Wcześniej władze zabroniły publicznych zgromadzeń, a na ulice Manamy wyjechały czołgi i pojazdy opancerzone.
Protestujący w Bahrajnie szyici domagają się zmian w konstytucji i ustępstw ze strony rządzącej mniejszości sunnickiej. Nie mają natomiast postulatów ekonomicznych, bo w żyjącym ze sprzedaży ropy Bahrajnie bieda jest rzadkością. „To jest kraj wielkości miasta, bogaty, nie cierpiący na takie ekonomiczne problemy jak we wszystkich innych krajach protestujących. Tam ludzie mają pracę" - wyjaśnia Marek Kubicki z portalu arabia.pl.
Bahrajn jest jednym z najmniejszych państw Zatoki Perskiej. Swoje bazy mają tam żołnierze amerykańskiej Marynarki Wojennej. Amerykańska armia często korzystała z uprzejmości Bahrajnu w czasie wojen w Zatoce Perskiej. Od czasu uzyskania niepodległości w 1971 roku Bahrajnem rządzi sunnicka rodzina królewska Al-Khalifa. Król Bahrajnu zapowiedział rozmowy ze wszystkimi frakcjami politycznymi, ale dopiero po uspokojeniu się sytuacji.
Protestujący w Bahrajnie szyici domagają się zmian w konstytucji i ustępstw ze strony rządzącej mniejszości sunnickiej. Nie mają natomiast postulatów ekonomicznych, bo w żyjącym ze sprzedaży ropy Bahrajnie bieda jest rzadkością. „To jest kraj wielkości miasta, bogaty, nie cierpiący na takie ekonomiczne problemy jak we wszystkich innych krajach protestujących. Tam ludzie mają pracę" - wyjaśnia Marek Kubicki z portalu arabia.pl.
Bahrajn jest jednym z najmniejszych państw Zatoki Perskiej. Swoje bazy mają tam żołnierze amerykańskiej Marynarki Wojennej. Amerykańska armia często korzystała z uprzejmości Bahrajnu w czasie wojen w Zatoce Perskiej. Od czasu uzyskania niepodległości w 1971 roku Bahrajnem rządzi sunnicka rodzina królewska Al-Khalifa. Król Bahrajnu zapowiedział rozmowy ze wszystkimi frakcjami politycznymi, ale dopiero po uspokojeniu się sytuacji.

Radio Szczecin