Głównym problemem oświaty we Włoszech są nieustające cięcia budżetowe w resorcie edukacji. Prowadzą one do przepełnienia klas i pozbawienia właściwej opieki dzieci. Z kolei nauczyciele narzekają na wysoki procent zatrudnionych bez etatu, choć ich płace nie są niskie.
Tradycyjnie już rok szkolny rozpoczął się we Włoszech od protestów. Wzięli w nich udział nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Solidarność ta pozbawia kierownictwo resortu argumentu, że nie wszyscy są niezadowoleni z polityki oświatowej rządu. Z kolei najcenniejszym argumentem jej przeciwników pozostaje osoba minister oświaty, szkolnictwa wyższego i badań naukowych Marii Stelli Gelmini, krytykowanej za brak właściwego przygotowania do pełnionej funkcji.
W nowym roku do szkół publicznych wszystkich stopni poszło we Włoszech 7 830 650 uczniów. Na każdych dziesięciu przypada jeden nauczyciel. 13 procent z nich nie ma etatu. Choć państwo na oświatę przeznacza mniej niż wynosi średnia w UE, bo tylko 4,4 procent Produktu Krajowego Brutto, włoscy nauczyciele nie narzekają na niskie płace. Zarabiają oni od 23 000 euro rocznie na początku kariery do 38 000 przed przejściem na emeryturę.
Jeśli chodzi o dzień nauczyciela, to Ministerstwo Oświaty odnotowało go na swojej stronie internetowej w roku ubiegłym; w tym natomiast zupełnie o nim zapomniano.
W nowym roku do szkół publicznych wszystkich stopni poszło we Włoszech 7 830 650 uczniów. Na każdych dziesięciu przypada jeden nauczyciel. 13 procent z nich nie ma etatu. Choć państwo na oświatę przeznacza mniej niż wynosi średnia w UE, bo tylko 4,4 procent Produktu Krajowego Brutto, włoscy nauczyciele nie narzekają na niskie płace. Zarabiają oni od 23 000 euro rocznie na początku kariery do 38 000 przed przejściem na emeryturę.
Jeśli chodzi o dzień nauczyciela, to Ministerstwo Oświaty odnotowało go na swojej stronie internetowej w roku ubiegłym; w tym natomiast zupełnie o nim zapomniano.

Radio Szczecin