Prezydent USA Barack Obama ostrzegł, że Iran musi spodziewać się najostrzejszych możliwych sankcji w związku z próbą zamachu saudyjskiego ambasadora w Stanach Zjednoczonych.
Dwa dni temu władze USA poinformowały o przygotowywanym spisku wobec ambasadora Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie. Zabójstwo miał zlecić aresztowany właśnie 56-latek, Irańczyk posiadający obywatelstwo amerykańskie. Chciał on wynająć do tego celu członka meksykańskiego kartelu narkotykowego, ale wpadł gdy okazało się, że zleceniobiorca nie jest Meksykaninem, ale podstawionym agentem amerykańskich służb. Według władz USA, spisek został wymyślony i miał być przeprowadzony z Iranu przy współudziale elitarnej Gwardii Rewolucyjnej, podlegającej bezpośrednio Najwyższemu Przywódcy Duchowemu Iranu.
Amerykański prezydent poinformował, że Stany Zjednoczone nie wykluczają żadnej opcji, gdy chodzi o sankcje w stosunku do Iranu. W języku amerykańskiej polityki zazwyczaj oznacza to możliwość ataku wojskowego.
Eksperci wątpią jednak, by prezydent USA zdecydował się zaatakować Iran. Marcin Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreśla, że nikt w Białym Domu nie chce rozpoczęcia trzeciej już wojny Stanów Zjednoczonych.
Amerykański prezydent poinformował, że Stany Zjednoczone nie wykluczają żadnej opcji, gdy chodzi o sankcje w stosunku do Iranu. W języku amerykańskiej polityki zazwyczaj oznacza to możliwość ataku wojskowego.
Eksperci wątpią jednak, by prezydent USA zdecydował się zaatakować Iran. Marcin Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych podkreśla, że nikt w Białym Domu nie chce rozpoczęcia trzeciej już wojny Stanów Zjednoczonych.

Radio Szczecin