Gwałtowny przebieg miały manifestacje „ruchu oburzonych" w Rzymie.
Komentatorzy tamtejszej prasy zastanawiają się, dlaczego policja i służby specjalne nie były w stanie wcześniej odizolować wichrzycieli i zapobiec incydentom, do jakich doszło w sobotę na ulicach Rzymu
- Wszędzie protesty miały pokojowy przebieg, tylko nie u nas - zwraca uwagę niedzielna prasa. Podkreśla się, że ciężar walki z anarchistami, którzy wmieszali się w pochód posuwający się ulicami Rzymu, spadł przede wszystkim na jego uczestników.
Cytuje się wypowiedź ministra spraw wewnętrznych, który obawiał się, że szybka interwencja jego ludzi może spowodować gwałtowną reakcję chuliganów. Decyzja ta okazała się mylna: do zajść doszło i były one bardzo poważne. To cud, podkreślają gazety, że nie było ofiar. Plany władz przewidywały ochronę dziewięciu najważniejszych instytucji, tymczasem anarchiści zmienili strategię, zaatakowali tam, gdzie się tego nie spodziewano i przekreślili marzenia dziesiątków tysięcy ludzi, którzy tylko po to wyszli na ulice, by zamanifestować swoje oburzenie.
"Ich intencje zostały zranione, a Rzym sprofanowany" - podsumowuje niedzielna prasa.
- Wszędzie protesty miały pokojowy przebieg, tylko nie u nas - zwraca uwagę niedzielna prasa. Podkreśla się, że ciężar walki z anarchistami, którzy wmieszali się w pochód posuwający się ulicami Rzymu, spadł przede wszystkim na jego uczestników.
Cytuje się wypowiedź ministra spraw wewnętrznych, który obawiał się, że szybka interwencja jego ludzi może spowodować gwałtowną reakcję chuliganów. Decyzja ta okazała się mylna: do zajść doszło i były one bardzo poważne. To cud, podkreślają gazety, że nie było ofiar. Plany władz przewidywały ochronę dziewięciu najważniejszych instytucji, tymczasem anarchiści zmienili strategię, zaatakowali tam, gdzie się tego nie spodziewano i przekreślili marzenia dziesiątków tysięcy ludzi, którzy tylko po to wyszli na ulice, by zamanifestować swoje oburzenie.
"Ich intencje zostały zranione, a Rzym sprofanowany" - podsumowuje niedzielna prasa.

Radio Szczecin