Poprawa jakości życia ludzi na całym świecie - to cel jaki powinna wyznaczyć sobie ludzkość na najbliższe dekady - twierdzi ONZ. Specjalny raport Narodów Zjednoczonych ukazał się kilka dni przed narodzeniem się siedmiomiliardowego mieszkańca Ziemi.
Codziennie na świecie przybywa około dwustu tysięcy ludzi. Autorzy raportu "Stan Światowej Populacji 2011" piszą, że stabilniejsze i lepsze warunki życiowe trzeba zapewnić ludziom już teraz, gdy jest nas siedem, a nie dziesięć miliardów. Według szacunków ONZ właśnie tyle, 10 miliardów, może wynosić liczba ludności pod koniec wieku.
Nie jest to jednak pewne, niektóre scenariusze mówią, że będzie nas wtedy aż 16 miliardów, inne, że mniej niż dziś:„Rodziny są coraz mniejsze. Statystyczna kobieta rodzi dziś w ciągu życia dwa i pół dziecka, to o 50% mniej, niż w latach 50-tych. Więc wydaje się, że rozbrajamy tę populacyjną bombę" - mówi brytyjski ekspert Fred Pearce. Na razie jednak, przez kilkadziesiąt lat ludzi będzie przybywać. Zdaniem ONZ siedmiomiliardowy mieszkaniec Ziemi urodzi się w przyszły poniedziałek.
Nie jest to jednak pewne, niektóre scenariusze mówią, że będzie nas wtedy aż 16 miliardów, inne, że mniej niż dziś:„Rodziny są coraz mniejsze. Statystyczna kobieta rodzi dziś w ciągu życia dwa i pół dziecka, to o 50% mniej, niż w latach 50-tych. Więc wydaje się, że rozbrajamy tę populacyjną bombę" - mówi brytyjski ekspert Fred Pearce. Na razie jednak, przez kilkadziesiąt lat ludzi będzie przybywać. Zdaniem ONZ siedmiomiliardowy mieszkaniec Ziemi urodzi się w przyszły poniedziałek.

Radio Szczecin