O rynek podręczników szkolnych dla 5 milionów uczniów walczy kilkunastu liczących się wydawców i kilkudziesięciu mniejszych. Rynek nowych podręczników się kurczy, bo mamy niż demograficzny."Rzeczpospolita" pisze, że część wydawców książek stosuje wątpliwe chwyty, aby zwiększyć sprzedaż.
Wydawcy przekonują nauczycieli, do których należy decyzja o wyborze książek na przykład bonusami. Aby dostać dodatkowy komplet książek czy oprogramowanie na tablicę edukacyjną, trzeba wypełnić deklarację, ilu uczniów kupiło nowy podręcznik, i podstemplować ją u dyrektora.
Wydawcy rzadziej niż kiedyś proponują szkołom bonusy. Częściej organizują szkolenia dla nauczycieli z metodykami, a ci przekonują, że dany podręcznik najlepiej spełnia wymagania.
Dla zwiększenia sprzedaży niektóre podręczniki wydaje się razem z ćwiczeniami, więc uczniom trudno je potem odsprzedać młodszym kolegom. Albo robi się drobne zmiany i podręcznik nazywa "nowym". By przyhamować zapędy wydawców, MEN chce pozwolić na zmianę podręczników nie częściej niż co trzy lata.
Wydawcy rzadziej niż kiedyś proponują szkołom bonusy. Częściej organizują szkolenia dla nauczycieli z metodykami, a ci przekonują, że dany podręcznik najlepiej spełnia wymagania.
Dla zwiększenia sprzedaży niektóre podręczniki wydaje się razem z ćwiczeniami, więc uczniom trudno je potem odsprzedać młodszym kolegom. Albo robi się drobne zmiany i podręcznik nazywa "nowym". By przyhamować zapędy wydawców, MEN chce pozwolić na zmianę podręczników nie częściej niż co trzy lata.

Radio Szczecin