Błąd dyżurnych ruchu był bezpośrednią przyczyną katastrofy kolejowej pod Szczekocinami. Raport z zakończonego śledztwa przedstawił w piątek minister transportu.
Sławomir Nowak powiedział, że winni ponieśli już konsekwencje. - Po katastrofie zarząd spółki PKP PLK zwolnił z zakładu w Kielcach już osiem osób. Dalej toczy się też postępowanie kontrolne. Nie wykluczone, że do prokuratury trafią kolejne wnioski - mówił minister.
Jedną z osób, która przeżyła katastrofę jest Warcisław Kunc, były dyrektor szczecińskiej Opery na Zamku. - Nagle zgasło światło i potężne uderzenie. Potem trzy kolejne uderzenia i wagon zaczął się staczać, hałas, jęki, krzyki - relacjonował rok temu stacji TVN24.
Do tragedii doszło 2 marca ubiegłego roku. W nocy pod Szczekocinami zderzyły się dwa pociągi. Zginęło wtedy 16 osób, a blisko 60 zostało rannych. Dzień wcześniej, niedaleko tego samego miejsca, zdarzył się podobny wypadek. Nikt w nim nie ucierpiał.
Jedną z osób, która przeżyła katastrofę jest Warcisław Kunc, były dyrektor szczecińskiej Opery na Zamku. - Nagle zgasło światło i potężne uderzenie. Potem trzy kolejne uderzenia i wagon zaczął się staczać, hałas, jęki, krzyki - relacjonował rok temu stacji TVN24.
Do tragedii doszło 2 marca ubiegłego roku. W nocy pod Szczekocinami zderzyły się dwa pociągi. Zginęło wtedy 16 osób, a blisko 60 zostało rannych. Dzień wcześniej, niedaleko tego samego miejsca, zdarzył się podobny wypadek. Nikt w nim nie ucierpiał.

Radio Szczecin