Niespodzianki nie było. Donald Tusk pokonał Jarosława Gowina w wewnętrznych wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej. Urzędujący premier otrzymał 80 procent głosów, a jego rywal 20.
Szczeciński poseł PO, Arkadiusz Litwiński ocenia, że to dobry wybór. Jego zdaniem premier Tusk jest w stanie zjednoczyć wszystkich członków partii.
- Platforma jest formacją centrową, a nie prawicową czy konserwatywną. Myślę, że Jarosław Gowin miał świadomość, że nie jest w stanie wygrać tych wyborów - dodaje Litwiński. - Nie chodziło jedynie o kwestie osobiste, ale również o program i światopogląd.
Z kolei poseł PiS Joachim Brudziński uważa, że wybór Jarosława Gowina niczego by nie zmienił.
- Bardzo dobrze pamiętam, jak Jarosław Gowin z minister Muchą biegali po studiach radiowych i telewizyjnych i "gasili pożar" afery hazardowej. Gowin jest politykiem, który musi wziąć na ramiona wszystko to, co nawyrabiała Platforma w ostatnich latach - komentuje Brudziński.
Zdaniem Dariusza Wieczorka, wiceprzewodniczącego zachodniopomorskiego SLD, niska frekwencja i duże poparcie dla rywala premiera to poważny sygnał dla kierownictwa PO. - Prawda jest taka, że głosowała tylko połowa działaczy. Wszyscy skazali Jarosława Gowina na porażkę, a on uzyskał wynik ponad 20 proc. - mówi Wieczorek.
Frekwencja w wyborach wyniosła 51 proc. Według opozycji to dowód, że ugrupowanie jest w kiepskiej kondycji. Tak uważa m.in. Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości.
- Frekwencja była niska, bo wybory bezpośrednie szefa partii to nowość w polskiej polityce - odpowiada poseł Platformy, Konstanty Oświęcimski.
Z kolei szef PO w regionie, Stanisław Gawłowski przypomina, że teraz głosowało więcej osób niż wtedy, gdy partia miała zdecydować, kto będzie kandydatem na prezydenta. Frekwencja wyniosła wtedy 47 proc.
W sumie w wyborach wzięło udział prawie 22 tysiące członków partii.
- Platforma jest formacją centrową, a nie prawicową czy konserwatywną. Myślę, że Jarosław Gowin miał świadomość, że nie jest w stanie wygrać tych wyborów - dodaje Litwiński. - Nie chodziło jedynie o kwestie osobiste, ale również o program i światopogląd.
Z kolei poseł PiS Joachim Brudziński uważa, że wybór Jarosława Gowina niczego by nie zmienił.
- Bardzo dobrze pamiętam, jak Jarosław Gowin z minister Muchą biegali po studiach radiowych i telewizyjnych i "gasili pożar" afery hazardowej. Gowin jest politykiem, który musi wziąć na ramiona wszystko to, co nawyrabiała Platforma w ostatnich latach - komentuje Brudziński.
Zdaniem Dariusza Wieczorka, wiceprzewodniczącego zachodniopomorskiego SLD, niska frekwencja i duże poparcie dla rywala premiera to poważny sygnał dla kierownictwa PO. - Prawda jest taka, że głosowała tylko połowa działaczy. Wszyscy skazali Jarosława Gowina na porażkę, a on uzyskał wynik ponad 20 proc. - mówi Wieczorek.
Frekwencja w wyborach wyniosła 51 proc. Według opozycji to dowód, że ugrupowanie jest w kiepskiej kondycji. Tak uważa m.in. Joachim Brudziński z Prawa i Sprawiedliwości.
- Frekwencja była niska, bo wybory bezpośrednie szefa partii to nowość w polskiej polityce - odpowiada poseł Platformy, Konstanty Oświęcimski.
Z kolei szef PO w regionie, Stanisław Gawłowski przypomina, że teraz głosowało więcej osób niż wtedy, gdy partia miała zdecydować, kto będzie kandydatem na prezydenta. Frekwencja wyniosła wtedy 47 proc.
W sumie w wyborach wzięło udział prawie 22 tysiące członków partii.
- Platforma jest formacją centrową, a nie prawicową czy konserwatywną. Myślę, że Jarosław Gowin miał świadomość, że nie jest w stanie wygrać tych wyborów - dodaje Litwiński. - Nie chodziło jedynie o kwestie osobiste, ale również o program i światopogląd.
- Bardzo dobrze pamiętam, jak Jarosław Gowin z minister Muchą biegali po studiach radiowych i telewizyjnych i "gasili pożar" afery hazardowej. Gowin jest politykiem, który musi wziąć na ramiona wszystko to, co nawyrabiała Platforma w ostatnich latach - ko
- Prawda jest taka, że głosowała tylko połowa działaczy. Wszyscy skazali Jarosława Gowina na porażkę, a on uzyskał wynik ponad 20 proc. - mówi Wieczorek.

Radio Szczecin