10 miesięcy więzienia w zawieszeniu i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów - taki wyrok usłyszał pijany kierowca miejskiego autobusu z Kołobrzegu. Mężczyzna w środę był sądzony w trybie przyspieszonym.
42-latek wpadł we wtorek, gdy po policję zadzwonił zaniepokojony pasażer. Kierowca wydmuchał ponad dwa promile. Nie miał też prawa jazdy. Funkcjonariusze ustalili, że stracił je w kwietniu, gdy także prowadził po alkoholu.
Tadeusz Kazimierski z Komunikacji Miejskiej w Kołobrzegu tłumaczył we wtorek Radiu Szczecin, że wtedy mężczyzna jechał prywatnym autem. Dlatego jego przełożeni o tym nie wiedzieli.
Kazimierski dodał, że w feralny wtorek 42-latek musiał pić w pracy, bo gdyby przyszedł pijany, ktoś prawdopodobnie by zauważył. Jak wyjaśniał, kierowcy są badani wyrywkowo alkomatem na pierwszej zmianie, trudniej sprawdzić tych, którzy wsiadają np. na pętli. Firma planuje zaostrzyć kontrole, m.in. kupić dodatkowe alkomaty.
Kierowca zostanie zwolniony dyscyplinarnie.
Tadeusz Kazimierski z Komunikacji Miejskiej w Kołobrzegu tłumaczył we wtorek Radiu Szczecin, że wtedy mężczyzna jechał prywatnym autem. Dlatego jego przełożeni o tym nie wiedzieli.
Kazimierski dodał, że w feralny wtorek 42-latek musiał pić w pracy, bo gdyby przyszedł pijany, ktoś prawdopodobnie by zauważył. Jak wyjaśniał, kierowcy są badani wyrywkowo alkomatem na pierwszej zmianie, trudniej sprawdzić tych, którzy wsiadają np. na pętli. Firma planuje zaostrzyć kontrole, m.in. kupić dodatkowe alkomaty.
Kierowca zostanie zwolniony dyscyplinarnie.

Radio Szczecin