Szczecinianin miał zostać brutalnie potraktowany przez mundurowych, po tym jak podczas zatrzymania chciał telefonem nakręcić film. Policja zarzuty odpiera.
Robert Szmigiel został zatrzymany przez policję w centrum Szczecina, bo miał wymusić pierwszeństwo i rozmawiać przez telefon podczas kierowania autem.
Chciał sfilmować interwencję, ale jak relacjonuje w rozmowie z tvn24 - policjanci zareagowali agresją. Nagrań z interwencji na telefonach zatrzymanych nie ma, jest za to inne - przypadkowa osoba z balkonu zarejestrowała całe zajście. Widać jak funkcjonariusz brutalnie wpycha pana Roberta do radiowozu, a jego syn jest zakuwany w kajdanki.
- W żaden sposób nie obrażałem tych policjantów, nie użyłem przemocy. Nie było podstaw do takiego traktowania - opowiada zatrzymany Robert Szmigiel.
Policja relacjonuje zdarzenie w inny sposób, zdaniem funkcjonariuszy to Robert Szmigiel był agresywny - mówi Anna Gembala z zachodniopomorskiej policji.
- Policjanci kilkakrotnie prosili mężczyzn o zachowanie się zgodnie z prawem. Jeżeli ktoś nie stosuje się do poleceń policjanta, podejmowane są konkretne środki, łącznie z użyciem przymusu bezpośredniego - tłumaczy Gembala.
Zatrzymani mężczyźni w areszcie spędzili 30 godzin. Sprawę bada prokuratura.
Chciał sfilmować interwencję, ale jak relacjonuje w rozmowie z tvn24 - policjanci zareagowali agresją. Nagrań z interwencji na telefonach zatrzymanych nie ma, jest za to inne - przypadkowa osoba z balkonu zarejestrowała całe zajście. Widać jak funkcjonariusz brutalnie wpycha pana Roberta do radiowozu, a jego syn jest zakuwany w kajdanki.
- W żaden sposób nie obrażałem tych policjantów, nie użyłem przemocy. Nie było podstaw do takiego traktowania - opowiada zatrzymany Robert Szmigiel.
Policja relacjonuje zdarzenie w inny sposób, zdaniem funkcjonariuszy to Robert Szmigiel był agresywny - mówi Anna Gembala z zachodniopomorskiej policji.
- Policjanci kilkakrotnie prosili mężczyzn o zachowanie się zgodnie z prawem. Jeżeli ktoś nie stosuje się do poleceń policjanta, podejmowane są konkretne środki, łącznie z użyciem przymusu bezpośredniego - tłumaczy Gembala.
Zatrzymani mężczyźni w areszcie spędzili 30 godzin. Sprawę bada prokuratura.

Radio Szczecin