Okoliczności wypadku w Gimnazjum nr 4 wyjaśnia policja. Według pierwszych ustaleń, 14-latek utknął w bibliotece, po tym jak drzwi wyjściowe zamknęła wychodząca nauczycielka.
Chłopak nie miał przy sobie telefonu komórkowego, nie mógł więc zadzwonić. Postanowił otworzyć okno, by wezwać pomoc.
Najprawdopodobniej za bardzo się wychylił i spadł z pierwszego piętra - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej komendy
- W relacji nastolatka potwierdzają się wcześniejsze ustalenia, że w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności doszło do tego zdarzenia - relacjonuje Famulski.
Chłopak ma uraz nogi, jest na obserwacji w szpitalu. Dyrekcja Gimnazjum numer 4 zapewnia, że nie umywa rąk, ale nie ma podstaw, żeby formalnie ukarać nauczycielkę.
Ona sama wyjaśnia, że wychodząc i zamykając drzwi biblioteki, nie wiedziała, że ktoś został w środku. O sprawie jako pierwszy poinformował portal gs24.pl.
Najprawdopodobniej za bardzo się wychylił i spadł z pierwszego piętra - mówi Łukasz Famulski ze stargardzkiej komendy
- W relacji nastolatka potwierdzają się wcześniejsze ustalenia, że w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności doszło do tego zdarzenia - relacjonuje Famulski.
Chłopak ma uraz nogi, jest na obserwacji w szpitalu. Dyrekcja Gimnazjum numer 4 zapewnia, że nie umywa rąk, ale nie ma podstaw, żeby formalnie ukarać nauczycielkę.
Ona sama wyjaśnia, że wychodząc i zamykając drzwi biblioteki, nie wiedziała, że ktoś został w środku. O sprawie jako pierwszy poinformował portal gs24.pl.

Radio Szczecin