Brak telewizora i konsoli do gier, ograniczenie widzeń intymnych z partnerkami oraz więcej pracy - takie zmiany w więziennictwie chce wprowadzić Ministerstwo Sprawiedliwości.
Zdaniem byłego więźnia zmiany będą miały skutki odwrotne do zamierzonych. - Zaczną się bunty, jak zaczną wszystko zabierać. Jeśli chodzi o sprzęt, to powinien być w celach. Jak się ma zajęcie, to nie myśli się o głupotach. Widzenia intymne to coś dobrego jako nagroda - dodaje.
Pedagog Teresa Lipko, z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Szczecinie, zajmująca się resocjalizacją dodaje, że najtrudniejsze dla więźniów byłoby ograniczenie widzeń intymnych.
- Problem pozbawienia kontaktu z rodziną i zaspokojenia podstawowych potrzeb psychologicznych, seksualnych wpłynie zapewne na wzrost agresji i brak chęci przystosowania się do społeczeństwa w późniejszym okresie po wyjściu na wolność - uważa Lipko.
Byli więźniowie oraz Teresa Lipko chwalą za to plan większego zaangażowania więźniów w pracę. - W Stargardzie już teraz władze miasta co roku podpisują umowę z zakładem karnym i zatrudniają ok. 10 osób - mówi Piotr Styczewski z magistratu. - Dotychczasowi pracownicy wykonywali swoje obowiązki sumiennie, sprzątają np. teren cmentarza komunalnego.
Ewentualnych zmian nie chcą komentować przedstawiciele Służby Więziennej. Rzecznik zakładu w Nowogardzie, porucznik Przemysław Sońtka, odwołał zaplanowane z nami spotkanie i rozmowę na ten temat.
Ministerstwo Sprawiedliwości na nasze pytania dotyczące terminu wprowadzenia zmian oraz tego czy będą dotyczyły wszystkich więźniów czy tylko części - odpisało, że trwają jeszcze prace nad projektem, a szczegóły zostaną przedstawione po ich zakończeniu.
Pedagog Teresa Lipko, z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Szczecinie, zajmująca się resocjalizacją dodaje, że najtrudniejsze dla więźniów byłoby ograniczenie widzeń intymnych.
- Problem pozbawienia kontaktu z rodziną i zaspokojenia podstawowych potrzeb psychologicznych, seksualnych wpłynie zapewne na wzrost agresji i brak chęci przystosowania się do społeczeństwa w późniejszym okresie po wyjściu na wolność - uważa Lipko.
Byli więźniowie oraz Teresa Lipko chwalą za to plan większego zaangażowania więźniów w pracę. - W Stargardzie już teraz władze miasta co roku podpisują umowę z zakładem karnym i zatrudniają ok. 10 osób - mówi Piotr Styczewski z magistratu. - Dotychczasowi pracownicy wykonywali swoje obowiązki sumiennie, sprzątają np. teren cmentarza komunalnego.
Ewentualnych zmian nie chcą komentować przedstawiciele Służby Więziennej. Rzecznik zakładu w Nowogardzie, porucznik Przemysław Sońtka, odwołał zaplanowane z nami spotkanie i rozmowę na ten temat.
Ministerstwo Sprawiedliwości na nasze pytania dotyczące terminu wprowadzenia zmian oraz tego czy będą dotyczyły wszystkich więźniów czy tylko części - odpisało, że trwają jeszcze prace nad projektem, a szczegóły zostaną przedstawione po ich zakończeniu.
Pedagog Teresa Lipko, z Wyższej Szkoły Humanistycznej w Szczecinie, zajmująca się resocjalizacją dodaje, że najtrudniejsze dla więźniów byłoby ograniczenie widzeń intymnych.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Chca likwidowac ,bo bedzie tam trafiac coraz wiecej ludzi za byle co. Tak,tak,za byle co. Przecietny kowalski trafi tam np za nie placenie abonamentu,albo za to ze pijany szedl chodnikiem,czy zrobil siusiu pod biedronka. W ten sposob chca jeszcze bardziej zastraszac ludzi i wymuszac posluszenstwo. Wiezienia zmieniaja dzis obilcza. Obudz sie Polsko!
Ja mogę im współczuć ale swobodę mają ograniczoną za przestępstwa lub istotne wykroczenia więc kara uzasadniona ale dlaczego mają mieć lepiej niż 30% społeczeństwa?, tego nie rozumiem i uważam, że ministerstwo w tym przypadku ma pełną rację.

Radio Szczecin