Lepiej uczyć w domu niż w szkole - mówili rodzice. Nie generalizujmy, to mniejszość - odpowiadała psycholog. O edukacji domowej rozmawiali goście programu "Radio Szczecin na Wieczór".
Aneta i Piotr Chwalisz, którzy dla swoich dzieci wybrali ścieżkę edukacji domowej opowiadali, że to właśnie nauczyciele przekonali ich do takiej decyzji i dziś po kilku latach są zadowoleni.
- Zaczęło się od tego, że wychowawczyni naszego syna w zerówce powiedziała nam, że jeżeli chcemy, żeby się nie zmarnował, to powinniśmy go uczyć w domu. Powiedziała nam, że przeczytał wszystkie książki, które są w zerówce, że nawet poprawia ją na lekcjach. - Plusy to nieustanny kontakt z dziećmi. Minusy? Ja widzę same plusy - mówili Aneta i Piotr Chwalisz.
Edukacji domowej nie przecenia psycholog profesor Sławomira Gruszewska. Jak tłumaczyła, izolacja od szkoły nie służy zdolności integracji czy komunikacji.
- Nie znam nikogo, kto prowadziłby jakiekolwiek badania czy np. sprawdzałby jaki jest rozwój na wszystkich poziomach. Czyli na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, moralnym, społecznym, seksualnym. One muszą się rozwijać synergicznie, bo inaczej jeżeli nie będzie tej równoczesności, to w takim razie coś będzie kulało. Będziemy mieli rozwój absolutnie intelektualny, a będziemy mieli ograniczenia w rozwoju społecznym - tłumaczyła Gruszewska.
Zgodę na edukację domową wyraża dyrektor szkoły na podstawie opinii z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Z kolei rodzice są zobowiązani zapewnić dziecku odpowiednie warunki do nauki w domu i przygotować go do egzaminów rocznych w szkole.
Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej z edukacji domowej w korzysta ponad 6 tysięcy dzieci. Większość zarejestrowana jest w szkołach niepublicznych.
- Zaczęło się od tego, że wychowawczyni naszego syna w zerówce powiedziała nam, że jeżeli chcemy, żeby się nie zmarnował, to powinniśmy go uczyć w domu. Powiedziała nam, że przeczytał wszystkie książki, które są w zerówce, że nawet poprawia ją na lekcjach. - Plusy to nieustanny kontakt z dziećmi. Minusy? Ja widzę same plusy - mówili Aneta i Piotr Chwalisz.
Edukacji domowej nie przecenia psycholog profesor Sławomira Gruszewska. Jak tłumaczyła, izolacja od szkoły nie służy zdolności integracji czy komunikacji.
- Nie znam nikogo, kto prowadziłby jakiekolwiek badania czy np. sprawdzałby jaki jest rozwój na wszystkich poziomach. Czyli na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, moralnym, społecznym, seksualnym. One muszą się rozwijać synergicznie, bo inaczej jeżeli nie będzie tej równoczesności, to w takim razie coś będzie kulało. Będziemy mieli rozwój absolutnie intelektualny, a będziemy mieli ograniczenia w rozwoju społecznym - tłumaczyła Gruszewska.
Zgodę na edukację domową wyraża dyrektor szkoły na podstawie opinii z poradni pedagogiczno-psychologicznej. Z kolei rodzice są zobowiązani zapewnić dziecku odpowiednie warunki do nauki w domu i przygotować go do egzaminów rocznych w szkole.
Według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej z edukacji domowej w korzysta ponad 6 tysięcy dzieci. Większość zarejestrowana jest w szkołach niepublicznych.

Radio Szczecin
