Prace nad dyrektywą dotyczącą gazociągu Nord Stream 2 opóźniają się nie bez powodu - komentował w "Rozmowie pod krawatem" Radia Szczecin poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Zaremba.
Wejście w życie nowej dyrektywy może wpłynąć na opłacalność budowy gazociągu, który ma połączyć Rosję z Niemcami przez Morze Bałtyckie.
Opóźnienia nie są dobrym sygnałem - podkreślał poseł PiS Krzysztof Zaremba.
- To jest pokazanie, że z Unią dzieje się coś bardzo złego. My jako Prawo i Sprawiedliwość jesteśmy za obecnością Polski w Unii, ale w Unii, która była projektowana przez Schumana i De Gasperiego, czyli wolnych narodów. To co się dzieje teraz to jest pokazywanie, że to jest sowietyzacja prawa unijnego - ocenia Zaremba.
Za tempo prac nad przyjęciem nowych przepisów w Radzie Unii Europejskiej odpowiada austriacka rezydencja. Jej kadencja kończy się wraz z końcem roku kalendarzowego. We wtorek ma odbyć się posiedzenie grupy roboczej nad projektem w tej sprawie.
Gazociąg Nord Stream 2 jest budowany przez rosyjski Gazprom. W projekcie uczestniczą też firmy z Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii i Francji. W zamyśle, gazociąg ma podwoić ilość gazu, dostarczanego z Rosji do Niemiec, z pominięciem Polski i Ukrainy. Inwestycja miałaby rozpocząć przepływ "błękitnego paliwa" już w przyszłym roku.
Opóźnienia nie są dobrym sygnałem - podkreślał poseł PiS Krzysztof Zaremba.
- To jest pokazanie, że z Unią dzieje się coś bardzo złego. My jako Prawo i Sprawiedliwość jesteśmy za obecnością Polski w Unii, ale w Unii, która była projektowana przez Schumana i De Gasperiego, czyli wolnych narodów. To co się dzieje teraz to jest pokazywanie, że to jest sowietyzacja prawa unijnego - ocenia Zaremba.
Za tempo prac nad przyjęciem nowych przepisów w Radzie Unii Europejskiej odpowiada austriacka rezydencja. Jej kadencja kończy się wraz z końcem roku kalendarzowego. We wtorek ma odbyć się posiedzenie grupy roboczej nad projektem w tej sprawie.
Gazociąg Nord Stream 2 jest budowany przez rosyjski Gazprom. W projekcie uczestniczą też firmy z Niemiec, Austrii, Wielkiej Brytanii i Francji. W zamyśle, gazociąg ma podwoić ilość gazu, dostarczanego z Rosji do Niemiec, z pominięciem Polski i Ukrainy. Inwestycja miałaby rozpocząć przepływ "błękitnego paliwa" już w przyszłym roku.

Radio Szczecin