Ceny mieszkań w Szczecinie idą w górę - tak wynika z danych internetowego serwisu Otodom. Porównując ze styczniem ubiegłego roku za kawalerkę trzeba teraz zapłacić o 19 proc. więcej.
Wtedy ceny oscylowały w okolicy 168 tysięcy, a teraz należy liczyć się z wydatkiem 32 tysięcy złotych więcej. W porównaniu do innych dużych miast i tak są one jednymi z najniższych. Drożeją też inne mieszkania. Na początku 2018 roku za metr kwadratowy na rynku pierwotnym, jak i wtórnym trzeba było zapłacić mniej więcej 5 tysięcy 160 złotych. I tak w przypadku nowych mieszkań wzrost wyniósł tu 15, a używanych 7 proc.
Podwyżki nie ominęły także mieszkań na wynajem. W styczniu właściciele żądali średnio nieco mniej niż 2 tysiące złotych. Obecnie chcą 2134 złote.
W przypadku rosnących cen mieszkań - Szczecin nie jest wyjątkiem. Podobnie sytuacja ma się w całym kraju, ale to w stolicy Pomorza Zachodniego wzrosty są jednymi z najwyższych w Polsce.
Podwyżki nie ominęły także mieszkań na wynajem. W styczniu właściciele żądali średnio nieco mniej niż 2 tysiące złotych. Obecnie chcą 2134 złote.
W przypadku rosnących cen mieszkań - Szczecin nie jest wyjątkiem. Podobnie sytuacja ma się w całym kraju, ale to w stolicy Pomorza Zachodniego wzrosty są jednymi z najwyższych w Polsce.
Dodaj komentarz 4 komentarze
Nie wiem skąd taki dynamiczny wzrost cen w Szczecinie, przecież to miasto nie ma wiele do zaoferowania młodym startującym w życie nie to co Warszawa, Trójmiasto czy Wrocław. Paranoja
Śmieszą mnie porównania Szczecina do Poznania lub Trójmiasta albo, jeszcze lepiej, Warszawy. Przecież te miasta są już rozwinięte i mają wysokie ceny mieszkań. Szczecin lepiej porównać np. do Bydgoszczy (podobna liczba mieszkańców). A tam również jest bardzo wysoki wzrost cen mieszkań.
Do przedmówców: Równać należy do najlepszych, a nie tylko porównywać się z miastami podobnej wielkości. W ten sposób skazalibyście miasto i siebie samych na stagnację. Nie ulega wątpliwości, że Szczecin w ostatnich latach dynamicznie się rozwija, na pewno szybciej niż Bydgoszcz czy Lublin. Poza te wypowiedzi, to tradycyjne biadolenie, charakterystyczne dla wielu mieszkańców Szczecina. Chciałbym zapytać na przykład Kruka, czy słyszał o głośnych spektaklach teatralnych w Szczecinie, czy bywał w Operze lub Filharmonii na wielu wspaniałych koncertach sław muzyki i to światowej, czy oglądał wiele wspaniałych wystaw, choćby malarstwa w Szczecinie. Jak często jest gościem w Muzeum Narodowym, jak często, lub czy w ogóle bywa w wielu klubach, ciekawych restauracjach. Jak często bywa na rozgrywkach ekstraklasowych piłkarzy Pogoni, futsalowych piłkarzy Pogoni, piłkarzy i piłkarek ręcznych, koszykarzy Kinga Szczecin ( te wszystkie drużyny grają w najwyższych ligach w Polsce), i tak można by jeszcze wymieniać. Z tego co napisał, wnioskuję że nigdzie nie bywa, lub tylko okazjonalnie. Podobnie jak szczecinianin. Szczecin to moje miasto, żyję tutaj dostarczanie długo aby poznać mentalność wielu szczecinian, wiecznie niezadowolonych, potrafiących tylko narzekać i twierdzić, że nic się tutaj nie dzieje. Ale na pytanie czy wiedzą o tym co napisałem wyżej, zazwyczaj robią wielkie oczy, no bo przecież Szczecin nie ma nic do zaoferowania. BZDURA mości panowie, obaj.
Do Stefana - megalomana. Nie wiem jak Lublin, ale akurat Bydgoszcz też ma filharmonię i operę - nawet piękniejszą, oraz kluby sportowe i do tego lepiej gospodarowaną halę sportową. O festiwalach kulturalnych nie wspominając. Idąc Twoim błędnym tokiem rozumowania, to w ogóle powinniśmy porównywać się do Nowego Jorku albo Tokio. Szczecin - moje miasto, ale patrzmy realistycznie na niektóre sprawy.

Radio Szczecin