Sześć tysięcy żołnierzy jest dziś zaangażowanych w walkę z drugą falą epidemii koronawirusa. Prawie połowa z mundurowych to żołnierze jednostek operacyjnych. Reszta to mundurowi z Wojsk Obrony Terytorialnej.
Główne zadania, jakie wykonują żołnierze, to wsparcie szpitali. Wojsko działa w ponad sześciuset placówkach medycznych.
W 340 szpitalach terytorialsi wykonują prace administracyjne związane z aktualizowaniem bazy danych o dostępności łóżek COVID-owych. - W części z tych placówek terytorialsi są nadal wdrażani w szpitalne systemy - powiedział IAR rzecznik WOT pułkownik Marek Pietrzak. Bazy o łóżkach dla chorych na koronawirusa mają być aktualizowane siedem dni w tygodniu, co trzy godziny. Dla szpitali oznaczałoby to konieczność oddelegowania personelu medycznego do prac administracyjnych. Stąd wykorzystanie potencjału armii i jej żołnierzy.
Rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej dodał, że pomoc wojska jest za każdym razem uzgadniania z dyrektorami szpitali. Tam, gdzie szpital nie widzi konieczności pomocy mundurowych, wsparcie nie jest realizowane. Do tej pory 17 placówek odmówiło przyjęcia pomocy od wojska w aktualizowaniu baz danych.
Wojsko jest też obecne w ponad stu stacjach sanitarno-epidemiologicznych. Żołnierze pomagają pracownikom Sanepidu tworzyć bazy danych osób zakażonych, przyjmują zgłoszenia, a tam, gdzie jest taka potrzeba, przeprowadzają również wywiady osobowe z zakażonymi.
Zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej, w bezpośrednie działania zwalczające koronawirusa może być zaangażowanych 20 tysięcy mundurowych. Na razie służby cywilne wykorzystują tyko część tego potencjału.
W 340 szpitalach terytorialsi wykonują prace administracyjne związane z aktualizowaniem bazy danych o dostępności łóżek COVID-owych. - W części z tych placówek terytorialsi są nadal wdrażani w szpitalne systemy - powiedział IAR rzecznik WOT pułkownik Marek Pietrzak. Bazy o łóżkach dla chorych na koronawirusa mają być aktualizowane siedem dni w tygodniu, co trzy godziny. Dla szpitali oznaczałoby to konieczność oddelegowania personelu medycznego do prac administracyjnych. Stąd wykorzystanie potencjału armii i jej żołnierzy.
Rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej dodał, że pomoc wojska jest za każdym razem uzgadniania z dyrektorami szpitali. Tam, gdzie szpital nie widzi konieczności pomocy mundurowych, wsparcie nie jest realizowane. Do tej pory 17 placówek odmówiło przyjęcia pomocy od wojska w aktualizowaniu baz danych.
Wojsko jest też obecne w ponad stu stacjach sanitarno-epidemiologicznych. Żołnierze pomagają pracownikom Sanepidu tworzyć bazy danych osób zakażonych, przyjmują zgłoszenia, a tam, gdzie jest taka potrzeba, przeprowadzają również wywiady osobowe z zakażonymi.
Zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej, w bezpośrednie działania zwalczające koronawirusa może być zaangażowanych 20 tysięcy mundurowych. Na razie służby cywilne wykorzystują tyko część tego potencjału.

Radio Szczecin