Publicysta Rafał Dudkiewicz mówił, że pomimo upływu 30 lat od śmierci Michała Falzmanna, większość dokumentów dotyczących tej afery wciąż jest przechowywana w archiwach różnych służb i jest tajna. Przypomniał też, że operacja związana z FOZZ zaczęła się dużo wcześniej.
Michał Falzmann wykrył poważne nieprawidłowości w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ) i przyczynił się do ujawnienia afery. W lipcu 1991 roku Falzmann skierował do NBP wniosek o udostępnienie informacji objętych tajemnicą bankową, po czym jeszcze tego samego dnia został odsunięty od wszelkich czynności prowadzonych przez zespół NIK, w którym pracował. Dwa dni później - 18 lipca 1991 roku Falzmann zmarł na zawał serca.
Publicysta Rafał Dudkiewicz podkreślał, że Michał Falzmann stanął na drodze kradzieży państwa po 1989 roku, bo udało mu się rozkodować ten mechanizm, który działał za kulisami zmian politycznych i ekonomicznych.
Afera FOZZ i śmierć mojego taty nie zostały wyjaśnione - tak w 30. rocznicę śmierci Michała Falzmanna, odkrywcy afery FOZZ, powiedziała jego córka Zuzanna Falzmann. Wspomina, że pogróżki dostawała cała rodzina. Według niej sprawa powinna zostać zbadana przez odpowiednie służby.
Zuzanna Falzmann powiedziała, że w sprawie afery FOZZ jest nadal więcej pytań niż odpowiedzi. Przyznała, że po tych 30 latach nie ma poczucia, że ta sprawa została do końca wyjaśniona.
- Tak samo jak niewyjaśniona została śmierć taty. Uważam, że odpowiednie służby powinny się nad tą sprawą pochylić i na pewno odpowiedzialność powinny ponieść osoby, które dorobiły się gigantycznych majątków dzięki Funduszowi Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Osoby skazane w tej sprawie to naprawdę są płotki - oceniła Zuzanna Falzmann.
Córka zmarłego w chwili śmierci swego ojca miała 13 lat. Dziś wspomina, że choć z oczywistych względów nie rozumiała mechanizmu afery FOZZ, to wiedziała, że jej ojcu grozi niebezpieczeństwo.
- Pamiętam doskonale pogróżki, które dostawali rodzice, głównie tata, ale pogróżki dotyczyły również nas - jego dzieci. Były takie momenty, kiedy nie chodziliśmy do szkoły, bo sytuacja była tak niebezpieczna i nie było wiadomo, co się wydarzy. Niejednokrotnie było tak, że gdy wracaliśmy do domu, to były poodcinane wszystkie wtyczki - od telefonu, od telewizora, od lamp. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo - opowiadała.
Dziś Zuzanna Falzmann nie ma wątpliwości, że jej ojciec nie zmarł na zawał serca. Jak wspominała, była świadkiem rozmowy swej matki z lekarzem na temat sekcji zwłok Michała Falzmanna.
- Lekarz wziął mamę na stronę i wytłumaczył, że sekcja zwłok po prostu nie ma sensu, bo są środki, które się dosypuje do kawy i one znikają z organizmu w ciągu godziny czy dwóch. Nie ma przypadków, dlaczego akurat miałby dostać zawału serca, w chwili kiedy odkrył tak gigantyczną aferę i grabież finansów państwa - mówiła Zuzanna Falzmann.
Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego został powołany 15 lutego 1989 roku, czyli kilka dni po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu. Zamiast wspomóc spłatę długu Polski, Fundusz stał się miejscem, skąd pieniądze wyprowadzali m.in. ówcześni biznesmeni czy funkcjonariusze komunistycznych służb.
Publicysta Rafał Dudkiewicz podkreślał, że Michał Falzmann stanął na drodze kradzieży państwa po 1989 roku, bo udało mu się rozkodować ten mechanizm, który działał za kulisami zmian politycznych i ekonomicznych.
Afera FOZZ i śmierć mojego taty nie zostały wyjaśnione - tak w 30. rocznicę śmierci Michała Falzmanna, odkrywcy afery FOZZ, powiedziała jego córka Zuzanna Falzmann. Wspomina, że pogróżki dostawała cała rodzina. Według niej sprawa powinna zostać zbadana przez odpowiednie służby.
Zuzanna Falzmann powiedziała, że w sprawie afery FOZZ jest nadal więcej pytań niż odpowiedzi. Przyznała, że po tych 30 latach nie ma poczucia, że ta sprawa została do końca wyjaśniona.
- Tak samo jak niewyjaśniona została śmierć taty. Uważam, że odpowiednie służby powinny się nad tą sprawą pochylić i na pewno odpowiedzialność powinny ponieść osoby, które dorobiły się gigantycznych majątków dzięki Funduszowi Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Osoby skazane w tej sprawie to naprawdę są płotki - oceniła Zuzanna Falzmann.
Córka zmarłego w chwili śmierci swego ojca miała 13 lat. Dziś wspomina, że choć z oczywistych względów nie rozumiała mechanizmu afery FOZZ, to wiedziała, że jej ojcu grozi niebezpieczeństwo.
- Pamiętam doskonale pogróżki, które dostawali rodzice, głównie tata, ale pogróżki dotyczyły również nas - jego dzieci. Były takie momenty, kiedy nie chodziliśmy do szkoły, bo sytuacja była tak niebezpieczna i nie było wiadomo, co się wydarzy. Niejednokrotnie było tak, że gdy wracaliśmy do domu, to były poodcinane wszystkie wtyczki - od telefonu, od telewizora, od lamp. Takie rzeczy nie dzieją się przypadkowo - opowiadała.
Dziś Zuzanna Falzmann nie ma wątpliwości, że jej ojciec nie zmarł na zawał serca. Jak wspominała, była świadkiem rozmowy swej matki z lekarzem na temat sekcji zwłok Michała Falzmanna.
- Lekarz wziął mamę na stronę i wytłumaczył, że sekcja zwłok po prostu nie ma sensu, bo są środki, które się dosypuje do kawy i one znikają z organizmu w ciągu godziny czy dwóch. Nie ma przypadków, dlaczego akurat miałby dostać zawału serca, w chwili kiedy odkrył tak gigantyczną aferę i grabież finansów państwa - mówiła Zuzanna Falzmann.
Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego został powołany 15 lutego 1989 roku, czyli kilka dni po rozpoczęciu obrad Okrągłego Stołu. Zamiast wspomóc spłatę długu Polski, Fundusz stał się miejscem, skąd pieniądze wyprowadzali m.in. ówcześni biznesmeni czy funkcjonariusze komunistycznych służb.
Publicysta Rafał Dudkiewicz mówił, że pomimo upływu 30 lat od śmierci Michała Falzmanna, większość dokumentów dotyczących tej afery wciąż jest przechowywana w archiwach różnych służb i jest tajna.
Publicysta Rafał Dudkiewicz podkreślał, że Michał Falzmann stanął na drodze kradzieży państwa po 1989 roku, bo udało mu się rozkodować ten mechanizm, który działał za kulisami zmian politycznych i ekonomicznych.

Radio Szczecin