Kto śmieci w Stargardzie? Policja prowadzi postępowanie po tym, jak niedaleko targowiska miejskiego przy ulicy Reja w Stargardzie wyrosła hałda porzuconych opon.
Na teren między targowiskiem a położonymi nieopodal blokami już od kilku miesięcy zwożone są nowe sztuki. Okoliczni mieszkańcy nie tylko denerwują się szpecącą hałdą, ale również martwią się o swoje bezpieczeństwo.
- Pan, który ma trójkę malutkich dzieci i on cały czas wydzwania do Szczecina i wszędzie - mówi kobieta.
- Przywożone są systematycznie. Przywozi dzień wcześniej. W nocy o drugiej i o czwartej rozładowuje. Żona nie śpi, bo jest po udarze mózgu, idzie na strych, usiądzie, otworzy okno i widzi - dodaje mężczyzna.
- Kto je przywozi i w jaki sposób to robi? Nie wiemy. Z samochodu zrzucane. Przychodzimy do pracy i widzimy to. Chciałam zapytać straż miejską, żeby się za to wzięli, bo to śpią bezdomni, dzieją się cuda, wianki - mówią mieszkanka.
W czerwcu zeszłego roku w innej części miasta doszło do serii podpaleń innego takiego nielegalnego składowiska. Tylko w tym jednym miesiącu opony zwiezione na teren byłego lotniska płonęły pięć razy.
- Pan, który ma trójkę malutkich dzieci i on cały czas wydzwania do Szczecina i wszędzie - mówi kobieta.
- Przywożone są systematycznie. Przywozi dzień wcześniej. W nocy o drugiej i o czwartej rozładowuje. Żona nie śpi, bo jest po udarze mózgu, idzie na strych, usiądzie, otworzy okno i widzi - dodaje mężczyzna.
- Kto je przywozi i w jaki sposób to robi? Nie wiemy. Z samochodu zrzucane. Przychodzimy do pracy i widzimy to. Chciałam zapytać straż miejską, żeby się za to wzięli, bo to śpią bezdomni, dzieją się cuda, wianki - mówią mieszkanka.
W czerwcu zeszłego roku w innej części miasta doszło do serii podpaleń innego takiego nielegalnego składowiska. Tylko w tym jednym miesiącu opony zwiezione na teren byłego lotniska płonęły pięć razy.

Radio Szczecin