Zakończył się ogólnopolski strajk ostrzegawczy pracowników marketów sieci Kaufland.
Protest zorganizował związek zawodowy OPZZ Konfederacja Pracy. Osoby pracujące w sklepach domagały się między innymi wzrostu płac o 1200 złotych miesięcznie oraz zwiększenia zatrudnienia o 30 procent. Część pracowników marketów - m.in. w Szczecnie - nie przystąpiła jednak do strajku.
W ocenie przewodniczącego Związku Zawodowego OPZZ Konfederacja Pracy Wojciecha Jędrusiaka, "zostali oni zastraszeni przez pracodawcę".
- Są groźby, że zostaną zwolnieni dyscyplinarnie, a to, że strajk jest nielegalny. Zastrasza się ich, że wezwą policję, że mają opuścić w czasie strajku teren marketu, czego nie mogą zrobić, bo w czasie strajku muszą być na jego terenie. Jest presja, bo dzisiaj wszyscy dyrektorzy regionalni zostali rzuceni na Polskę, żeby zniechęcać pracowników - mówi Jędrusiak.
W ocenie przedstawicieli firmy Kaufland, "pod względem oferowanych warunków finansowych od kilku lat firma znajduje się nieprzerwanie w czołówce sieci handlowych w Polsce, a podwyżki wynagrodzeń przyznawane są pracownikom regularnie każdego roku" - czytamy w oświadczeniu, jakie zostało przysłane do naszej redakcji.
W ocenie przewodniczącego Związku Zawodowego OPZZ Konfederacja Pracy Wojciecha Jędrusiaka, "zostali oni zastraszeni przez pracodawcę".
- Są groźby, że zostaną zwolnieni dyscyplinarnie, a to, że strajk jest nielegalny. Zastrasza się ich, że wezwą policję, że mają opuścić w czasie strajku teren marketu, czego nie mogą zrobić, bo w czasie strajku muszą być na jego terenie. Jest presja, bo dzisiaj wszyscy dyrektorzy regionalni zostali rzuceni na Polskę, żeby zniechęcać pracowników - mówi Jędrusiak.
W ocenie przedstawicieli firmy Kaufland, "pod względem oferowanych warunków finansowych od kilku lat firma znajduje się nieprzerwanie w czołówce sieci handlowych w Polsce, a podwyżki wynagrodzeń przyznawane są pracownikom regularnie każdego roku" - czytamy w oświadczeniu, jakie zostało przysłane do naszej redakcji.

Radio Szczecin
