To nie jest muzyka "dziwolągów" czy marginesu społecznego, a ja nie chcę za wszelką cenę przymilać się wyborcom lekkimi brzmieniami - mówi polityk SLD Jędrzej Wijas o swojej piosence wyborczej - utrzymanej w death metalowej konwencji.
W "Rozmowach pod krawatem" Jędrzej Wijas bronił swojego pomysłu na spot wyborczy. Zapytany o ekstremalny przekaz często związany z metalową muzyką - ataki na kościół i nierzadkie gloryfikowanie szatana w tekstach zespołów tego nurtu odpowiadał, że to forma artystycznej ekspresji.
- Na co dzień jestem badaczem m.in. twórczości Słowackiego, wybieram się na premierę adaptacji Samuela Zborowskiego w warszawskim Teatrze Narodowym - tłumaczył Wijas. - Tam występuje Lucyfer w wolności i suwerenności decyzji człowieka i tez można powiedzieć, że Juliusz Słowacki wprowadzając Lucyfera na karty dramatu był satanistą. Gratuluję takiego poglądu.
Skąd SLD weźmie miliardy złotych na realizację swoich obietnic wyborczych - na to pytanie polityk Sojuszu nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi.
- Nikt nie rodzi się posłem czy ministrem, tego trzeba się nauczyć - tłumaczył Wijas. - Pełnię wiedzy ma się dopiero, kiedy się w danym procesie uczestniczy. Obserwując prace Sejmu głównie z perspektywy medialnej i przeglądając stronę sejmową, nie jestem w stanie posiąść takiej wiedzy, jaką mają ci, którzy czynnie uczestniczą w tych procesach. Moim zdaniem, to jest oczywiste. Natomiast chcę powiedzieć, że mamy mnóstwo populistycznych rzeczy, jak na przykład becikowe, gdzie pieniądze są kierowane do tych, którym pieniądze są potrzebne, ale także do tych, którym nie są potrzebne. Chcemy racjonalizować wydatki państwa.
Jędrzej Wijas uważa, że SLD w Zachodniopomorskiem zdobędzie przynajmniej trzy mandaty.

Radio Szczecin