To było wyjątkowe przeżycie - mówił Paweł Zdanowicz, uczestnik sztafety olimpijskiej w podlondyńskim Seven Oaks. Wczoraj wrócił z Londynu, dziś był gościem Radia Szczecin.
- Widzieliśmy, że po dwóch stronach ulicy stało tysiące ludzi wiwatujących i robiących zdjęcia. W tym momencie ekscytacja, która kumulowała się przez 10 miesięcy zaczęła wybuchać. Trochę nogi zrobiły się jak z waty - wspomina pan Paweł. - Przyjęcie i doping mieszkańców były niesamowite. Przez chwile można się poczuć jak naprawdę ktoś bardzo ważny. Zaczęły zbiegać się rodziny z małymi dziećmi. Każdy chciał dotknąć znicza.
Paweł Zdanowicz z Kobylanki przebiegł ze zniczem 300 metrów. Największą pamiątką po biegu jest pochodnia, którą każdy uczestnik sztafety otrzymał na własność. - Każdy otwór w tej pochodni, a jest ich 8 tysięcy, reprezentuje jedną osobę, która niosła pochodnię olimpijską. Ten znicz to szczyt technologii, ponieważ został wycięty z jednego bloku aluminium. Ma on trzy strony reprezentujące inną wartość olimpijską.
Ceremonia otwarcia letnich igrzysk olimpijskich w Londynie już w piątek.
Zobacz serwis olimpijski. Do wygrania będą cenne nagrody.
To było wyjątkowe przeżycie - mówił Paweł Zdanowicz, uczestnik sztafety olimpijskiej w podlondyńskim Seven Oaks.

Radio Szczecin