W historii polskiej kultury są postacie, bez których trudno wyobrazić sobie sukcesy naszych największych wizytówek. Tak było w przypadku Chóru Akademickiego Politechniki Szczecińskiej. Choć cały świat oklaskiwał genialnego dyrygenta, profesora Jana Szyrockiego, to za jego sukcesami stała niezwykła kobieta – żona i muza, Jolanta Szyrocka.
Ich wspólna droga zaczęła się na uczelni, gdzie pani Jolanta pracowała w rektoracie i przez krótki czas śpiewała w nowo powstałym zespole. Szybko jednak stała się dla mistrza kimś znacznie ważniejszym – miłością życia, żoną oraz matką ich dwóch córek, Renaty i Anity. Przez dekady była też jego menedżerką, organizatorką i najwierniejszym krytykiem. To ona dbała o logistykę wielkich, światowych tournée i o każdy detal przed wyjściem dyrygenta na scenę. Odeszła 4 grudnia ubiegłego roku w wieku 94 lat.
Dziś tę niezwykłą, pełną ciepła i humoru kobietę oraz jej oddanie muzycznej rodzinie wspominają sami chórzyści.
Dziś tę niezwykłą, pełną ciepła i humoru kobietę oraz jej oddanie muzycznej rodzinie wspominają sami chórzyści.


Radio Szczecin