Trochę Kultury
Radio SzczecinRadio Szczecin » Trochę Kultury
fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Twórcy i wydarzenia teatralne w regionie nagrodzeni. Bursztynowy Pierścień dla najlepszego spektaklu sezonu wybrany przez jury trafił do Teatru Kana za spektakl "Sit down Tragedy albo Szesnaście dotyków śmierci".

Najlepszym przedstawieniem sezonu - wybranym głosami widzów - został "Rozbity dzban" - spektakl Teatru Nie Ma w reżyserii Tatiany Malinowskiej-Tyszkiewicz. Sylwia Różycka i Arkadiusz Buszko odebrali Bursztynowe Pierścienie za najlepsze kreacje sezonu. Maja Bartlewska została nagrodzona Srebrną Ostrogą dla najbardziej obiecującej młodej osobowości na zachodniopomorskiej scenie. Aktor Michał Janicki otrzymał Wielką Nagrodę Jury, "za klasę ról komediowych w Teatrze Polskim, za Teatr Kameralny i Festiwal EuromusicDrama, promujący muzykę teatralną".

Gala odbyła się w Gminnym Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Przecławiu. Plebiscyt od połowy lat 60. XX wieku organizowany jest przez Kurier Szczeciński. Galę zorganizowali zwycięscy ubiegłorocznej edycji plebiscytu Fundacja Kultury West&Art w Szczecinie.
Andrzej Wierciński – pianista z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie pod dyrekcją Josepa Caballe Domenecha. Fot. [Dariusz Gorajski]
Andrzej Wierciński – pianista z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie pod dyrekcją Josepa Caballe Domenecha. Fot. [Dariusz Gorajski]
W piątek (26.02.2021) w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza odbył się w pełnym reżimie sanitarnym pierwszy w tym roku koncert z udziałem publiczności. Solistą wieczoru był Artur Wierciński –zwycięzca m.in. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego w Saint-Priest i laureat Konkursu w Hong Kongu. Warto dodać, że w październiku br. młody pianista będzie reprezentował Polskę na XVIII Konkursie Fryderyka Chopina w Warszawie.

Szczecińskich symfoników poprowadził słynny dyrygent Josep Caballe Domenech – dyrektor Colorado Springs Philharmonic w Stanach Zjednoczonych i główny dyrygent Moritzburg Festival, a także były dyrektor Staatskapelle Halle w Niemczech. W programie wieczoru gorąco oklaskiwanym przez melomanów znalazł się doskonale znany Koncert Fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina, a także zagrany na bis przez Andrzeja Wiercińskiego Walc Es dur op. 18 Chopina oraz Cztery interludia symfoniczne z opery „Intermezzo” op. 72 Richarda Straussa.
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod dyrekcją Jarosława Kordaczuka i Sensoryczna prowadzona przez Izabelę Kościeszę. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza pod dyrekcją Jarosława Kordaczuka i Sensoryczna prowadzona przez Izabelę Kościeszę. Fot. [Filharmonia w Szczecinie]
Dwie kilkudziesięcioosobowe orkiestry, symfoniczna i sensoryczna wypełniły scenę złotej sali Filharmonii w Szczecinie w ramach nowego cyklu koncertów skierowanych do młodzieży klas IV-VIII.
Celem spotkań zatytułowanych „Generacja dźwięku” jest zaznajomienie uczniów z muzyką współczesną i rozpoczęcie przygody z brzmieniem tajemniczej orkiestry sensorycznej, a także przygotowanie młodych melomanów do rozumienia muzyki, tworzenia jej i czerpania z niej niekończącej się przyjemności. Każda z orkiestr poniedziałkowego koncertu (22.02.2021) miała swojego dyrygenta. Symfoniczną poprowadził autor kompozycji Jarosław Kordaczuk, a sensoryczną Izabela Kościesza. Młodzież dowiedziała się m.in., jak grać na sensorach i łączyć je z klasycznymi instrumentami, które same w sobie są kopalnią wiedzy o instrumentach i dziełach muzycznych.
fot. [Opera na Zamku]
fot. [Opera na Zamku]
W Operze na Zamku wczoraj wieczorem (27.02.2021) odbył się koncert zatytułowany "Kiedy przyjdzie wiosna". To muzyczna podróż sentymentalna, którą przygotował chór szczecińskiej opery pod kierownictwem muzycznym Małgorzaty Bornowskiej.

Pierwsza część koncertu w całości składa się z utworów Macieja Małeckiego: pieśni i piosenki, wyrażające tęsknotę za niespełnioną miłością, prawdziwą przyjaźnią, utraconą młodością, a także za długo oczekiwaną wiosną. Druga część to muzyczny powrót do hitów wszech czasów - piosenek z filmów, musicali oraz świata muzyki tzw. popularnej, wśród których znajdą się takie utwory jak: Moon river z filmu Śniadanie u Tiffany'ego, Time to say goodbye czy Besame mucho.
Krystyna Stańko, fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Krystyna Stańko, fot. Robert Stachnik [Radio Szczecin]
Szczecin Jazz Festiwal '21 rozpoczął się w czwartek w naszym mieście. To bodaj pierwszy w Polsce, a może i w Europie, festiwal hybrydowy. Artyści występują zarówno przed publicznością w sali koncertowej, jak i tą w swoich domach. Już można mówić o wielkim zainteresowaniu festiwalem. Na pierwszy koncert Szczecin Jazz odnotowano ponad 53 tysięcy wejść, na drugi 26. Festiwal obserwuje Małgorzata Frymus.
fot. Anna Łukaszek [Radio Szczecin/Archiwum]
fot. Anna Łukaszek [Radio Szczecin/Archiwum]
"Czekamy na propozycje autorów, którzy mają pomysł i chcą wykonać mural, który będzie nie tylko ozdobą dzielnicy, ale również zintegruje mieszkańców i pobudzi do szerszego spojrzenia na sztukę w przestrzeni publicznej" - mówi Jarosław Bondar, architekt miasta. Zgłoszenia do projektu "Street Art Szczecin 2021" można składać do końca marca. W poprzednich edycjach tego projektu powstało 7 murali. Ta przyniesie 5 kolejnych prac.

Kto może wziąć udział w projekcie? Na co należy zwrócić uwagę składając wniosek? Kto będzie oceniał propozycje? Na te pytania odpowiada Jarosław Bondar w rozmowie z Agatą Rokicką.
Łukasz Borowicz – dyrygent. Fot. [Katarzyna Zalewska]
Łukasz Borowicz – dyrygent. Fot. [Katarzyna Zalewska]
Łukasz Borowicz uznawany za jednego z czołowych dyrygentów młodego pokolenia początku XXI wieku, jest laureatem niezliczonej liczby międzynarodowych konkursów i zdobywcą wielu nagród, m.in. „Paszportu Polityki” za efektowne wydobycie z zapaści Polskiej Orkiestry Radiowej, której był dyrektorem artystycznym w latach 2007-2015. Ponadto w 2011 roku otrzymał nagrodę „Koryfeusz Muzyki Polskiej”, a w następnych latach, im. Cypriana Kamila Norwida oraz Aleksandra Tansmana, za wybitną indywidualność muzyczną. Dotychczasowi laureaci nagrody Tansmana, to genialne postaci, takie jak chociażby Henryk Mikołaj Górecki, Jerzy Maksymiuk i „Sinfonia Varsovia”, Jan Krenz, Elżbieta Chojnacka oraz Krzysztof Penderecki.

Łukasz Borowicz studiował dyrygenturę symfoniczno-operową w klasie prof. Bogusława Madeya (dyplom z wyróżnieniem oraz medal „Magna cum laude”) w Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W swojej Alma Mater uzyskał tytuł doktora w dziedzinie dyrygentury pod kierunkiem prof. Antoniego Wita, u którego był asystentem w Filharmonii Narodowej w Warszawie oraz u prof. Kazimierza Korda w Teatrze Wielkim Operze Narodowej w Warszawie.

Stał też za pulpitem dyrygenckim większości polskich orkiestr symfonicznych, m.in. wymienionych wyżej oraz światowych, m.in. Narodowej Filharmonicznej Orkiestry Rosji, Bamberger Symphoniker, Danish Radio Symphony Orchestra, Orkiestry Filharmonii Narodowej Białorusi, Cypru i Ukrainy, Pomeriggi Musicali w Mediolanie, Royal Philharmonic Orchestra, BBC Scottish SO, Konzerthausorchester Berlin, NDR Radiophilharmonie Hannover, MDR Sinfonieorchester Leipzig, Düsseldorfer Symphoniker, Sinfonieorchester der Volksoper Wien, Orchestre National Montpellier, Orkiestry Opery w Marsylii, Czech National Symphony Orchestra oraz Praskiej Orkiestry Symfonicznej FOK.

Nagrania Łukasza Borowicza ponad stu płyt zostały wyróżnione BBC Music Orchestral Choice, BBC Music Opera Choice, trzykrotnie Diapason d’Or oraz dwukrotnie nagrodą „Fryderyka”. Były również nominowane do Midem Classical Awards i Preis der Deutschen Schallplatenkritik.

Na tle innych dyrygentów wyróżnia go zainteresowanie mało znanym repertuarem. Wydobył z zapomnienia opery takie jak m.in. „Monbar, czyli Flibustierowie” Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego, „Bezdomna jaskółka” Szymona Laksa, „Flis” Stanisława Moniuszki, „Legenda Bałtyku” Feliksa Nowowiejskiego, czy „Przygoda króla Artura” Grażyny Bacewicz.

W piątek (19.02.2021) Łukasz Borowicz dyrygował szczecińskimi symfonikami. Na program wieczoru złożyły się „Preludia chorałowe” Wojciecha Kilara, Symfonia Nr 22 Es-dur Hob.I:22 „Filozof” Josepha Haydna oraz 13 Preludiów chorałowych z „Orgelbüchlein” Johanna Sebastiana Bacha w orkiestrowym opracowaniu Zygmunta Mycielskiego.
1234567
Jerzy Ciurlok w Instytucie Mikołowskim, fot. Maciej Melecki
Jerzy Ciurlok w Instytucie Mikołowskim, fot. Maciej Melecki
Nakładem Instytutu Mikołowskiego ukazała się książka Jerzego Ciurloka zatytułowana "Mała Wielka Księga Drogi". Autor znany dotąd jako publicysta, felietonista, prozaik, eseista, reportażysta telewizyjny, prezenter radiowy, wreszcie kabareciarz, zadebiutował jako poeta w wieku 70 lat. W tomie znalazły się wiersze pisane ponad 50 lat temu, ale i te - na zasadzie pewnej klamry - które powstały w zeszłym roku.
"Małą Wielką Księgę Drogi" trzeba rozpatrywać na kilku poziomach: teoretycznoliterackim, biograficzno-historycznym, wreszcie duchowo-religijnym. Najprościej, nie znaczy najlepiej, byłoby czytać tę hipisowską książkę jako „dziennik podróży” – zapis transowej i ekstatycznej przygody zarówno w głąb siebie, jak też retrospektywną, generacyjną, relację z eskapady w szaloną przeszłość pod szyldem wolnej miłości i kontrkultury. Droga, którą przemierza autor, ciągnie się niczym Route 66, ma jednak swoje prywatne zjazdy i zakręty, skręty i zajazdy, na których dzieją się niestworzone rzeczy.
Poetycki debiut książkowy Ciurloka tylko pozornie wydaje się nieco późniejszy niż późne debiuty. Nie takie konfiguracje wszak znamy. Dość wspomnieć innego Ślązaka – Kazimierza Kutza, który "Piątą stronę świata" wydał mając 81 lat, chociaż jej fragmenty publikował na łamach „NaGłosu” w 1994 roku. Szukając pośród innych „późnych” debiutantów przywołać trzeba Zbigniewa Mikołejkę, wybitnego filozofa religii, który dał się poznać jako poeta w tomie Gorzkie żale, mając 66 lat. Zatem Ciurlok nie jest ani najstarszy, ani najmłodszy. Gdyby jeszcze do tej konstelacji dołączyć Tadeusza Sławka, który po siedemdziesiątce ekspresowo wydał trzy książki z esejami ("Śladem zwierząt…", "Nie bez reszty. O potrzebie niekompletności" i "Kafka. Życie w przestrzeni bez rozstrzygnięć") i trzy pozycje translatorskie (wybory Nicka Cave’a, Emily Dickinson oraz Williama Blake’a), to okaże się, że autorzy ci, niczym The Rolling Stones, wciąż są w tra(n)sie i właśnie pakują graty, by ruszyć w kolejną podróż.
fot. [Teatr Polski w Szczecinie]
fot. [Teatr Polski w Szczecinie]
Od ponad 20 lat Teatr Polski w Szczecinie na przełomie lutego i marca zaprasza wielbicieli "Czarnego Kota Rudego" na urodziny swojej sceny kabaretowej. W tym roku przypada 24 rocznica powołania do życia Kota i wiele wskazywało, że blisko ćwierćwiekowa tradycja może zostać przerwana.
Jednak, kiedy tylko otworzono teatry, przygotowania urodzinowe ruszyły wielką parą. Oczywiście nie ma tygodniowych obchodów i wielu urodzinowych gości, ale i tak było rewelacyjnie - twierdzą widzowie. Małgorzata Frymus rozmawia z dyrektorem Teatru Polskiego Adamem Opatowiczem.
"Początek nocy" - okładka płyty Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" - okładka płyty Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
"Początek nocy" Marii Sadowskiej. Mat. promocyjne wydawcy
W piątek (16 października) miała premierę nowa płyta Marii Sadowskiej "Początek nocy". Po długiej, bo 6 - letniej przerwie od ostatniego krążka wokalistka zdecydowała się nagrać album, który łączy różne muzyczne gatunki. Są tu spokojne ballady, piosenki taneczne i z elementami jazzu, a do współpracy zaprosiła min. Kayah i Leszka Możdżera.
Przypomnijmy Maria Sadowska pierwszy solowy album wydała w 1995 roku. "Początek nocy" to jej 12 krążek jeśli policzymy zarówno płyty solowe, jak i covery oraz soundtrack z muzyką do jej filmu "Dzień kobiet", bo Maria Sadowska to też reżyserka m.in. głośnej "Sztuki kochania". Na styczeń przyszłego roku zapowiedziano premierę najnowszego "Dziewczyn z Dubaju" w jej reżyserii. O płycie i trochę o filmie z Marią Sadowską rozmawia Marzena Szóstak.