Pierwsze wrażenia? Symulator farmy, jak symulator farmy, tylko słońce przypieka, palmy się kołyszą. Kilka kroków w jedną i w drugą stronę i co widzę? Piękne Ibisy czczone brodzą w rzece. To pewnie Nil. Trochę nie widać, bo malutki ten Nil. Zabieram się do samouczka i dostaję wszystkie typowe dla tej kategorii gier mechaniki – skopuję ziemię, sadzę rośliny, stawiam kolejne budynki, które pozwolą mi na tworzenie bardziej zaawansowanych przedmiotów.
Drugie wrażenia? Bardzo podobają mi się animacje rzemieślnicze i modele roślin. Patrzę z dumą na moje złocące się łany zboża, warzywne grządki i drzewka owocowe. Ah Kaptahu. Czeka nas chleb i piwo, na deser winogrona i figi, a później będziemy przy zapachu kadzidła składać bogom ofiarę z cebuli i czosnku. Kaptahu? Rozglądam się dookoła. No tak, mojego sługę na farmie mogę sobie tylko wyobrazić, bo jedynymi ludźmi jakich spotykam są kupiec i jego marynarze, którzy na początku każdego sezonu zawijają do mojej przystani. Wraz z tym, jak rozrastała się moja farma, jak budowałam piekarnię, kuchnię, kolejny magazyn i zagrodę dla owiec, tym bardziej ten brak innych czcicieli Ozyrysa zaczynał mi przeszkadzać.
Jednak życie eremity ma swoje zalety. Zdarzały się takie momenty, gdzie cykl natury zaczynał mnie naprawdę uspokajać. Szczególnie sadzenie drzewek, patrzenie na to jak kwitną i owocują i wyobrażanie sobie jak mogłabym usiąść w cieniu palmy i zajadać się świeżym chlebem, figami i miodem. Być może życie egipskiego chłopa to rzeczywiście coś dla mnie. Zaraz. Miodem? Ah, nie ma miodu? No tak, w Ancient Farm do słodzenia potraw służy trzcina cukrowa. Mowa moja jest dla waszych uszu jak brzęczenie much? Rzeczywiście, zgadzam się, trzcina cukrowa to zupełnie nie Egipt. Czy jest szansa, że Egipcjanie widzieli roślinę zwaną kawą na oczy? Może, ale na pewno kawy nie parzyli. Nie czepiam się drobnych nieścisłości i nie proszę o twardą historię, ale miło byłoby jakby takie oczywistości jak sadzenie kukurydzy w starożytnym Egipcie nie wyrzucało mnie z mojego przyjemnego stanu relaksu nad malutkim Nilem.
Ancient Farm ma w ogóle ogromny potencjał na uspokajający symulator. Taki, gdzie oczywiście możemy wypisywać w tabelkach najbardziej optymalny sposób na sadzenie jęczmienia, jeśli tylko chcemy, ale nie musimy. Możemy za to posłuchać szumu palm, wygrzać się w słońcu i wciągnąć się w cykle sadzenia i zbierania.
Jest kilka rzeczy, które jednak stoją temu na przeszkodzie. Po pierwsze muzyka. Mamy kilka powtarzających się utworów, w tym jeden, który rzeczywiście przypomina o faraonach. Osobiście polecam wyłączenie growej muzyki i włączenie w tle czegoś innego by naprawdę móc się pocieszyć (osobista polecajka to spokojne playlisty z Obliviona). Po drugie udźwiękowienie. Nasze stąpanie jest toporne a nabieranie wody brzmi jakbym z całych sił uderzała wiadrą w taflę. I ostatnia rzecz do szczęścia – cykl dnia i nocy. Nie ma nocy. Potrzebuję nocy, małej przerwy od niezmordowanego słońca, gwiazd na niebie i kontrastu do pomarańczowych tonów dnia. Mechanicznie nie musi wprowadzać absolutnie nic. Niech tylko przyjdzie od czasu do czasu.
Dla Ancient Farm 6,5/10, bo idzie w dobrą stronę i jestem pewna, że po kilku poprawkach stanie się jednym z przyjemniejszych symulatorów farmy. Na razie obserwujcie i dajcie jej szansę za kilka tygodni. Niech was Ra prowadzi.