Zacznijmy może od nowinek, które ciężko opisać krótką listą. Twórcy dostarczyli 23 nowe atrakcje, w które można grać w 4 osoby na jednej konsoli, a łącząc się po sieci nawet 12 graczy może ze sobą rywalizować. Do tego dla tych, którzy wcześniej wymaksowali całą grę na pierwszym Switchu, mamy 74 nowe poziomy, które są niejako remiksami starych. Zabawa dla tych, którzy chcieliby to samo, tylko inne. Jeżeli wiecie, co mam na myśli. A reszty nie chcę zdradzać, po części też dlatego, żebyście chcieli odkryć je sami. Mówiąc w skrócie – to takie trochę Mario Party na platformach. I więcej nie spoiluję.
A jak się gra w „podstawkę”? No cóż, powiedzmy tylko, że w wersji na perwszego Switcha gra dostała 9,5/10. Come on, to dwuwymiarowy Mario. Nie może nie wypalić. Tak samo dobry jest na Switchu 2. Tekstury dojeżdżają, wszystko jest wymuskane i wygląda bardzo dobrze. W konsoli wpiętej w dok można nawet uzyskać rozdzielczość 4K, ja takich możliwości akurat nie mam, ale uwierzcie mi, że HD też wygląda prześwietnie.
Kolejnym plusikiem jest polskie tłumaczenie gry. Od niedawna możemy cieszyć się polskim językiem na Switchu 2 i najnowsze przygody Mario również dostały polską wersję językową. Co prawda kwiaty dalej mówią po angielsku, ale cały tekst jest po polsku i widać, że lokalizatorzy zrobili bardzo dobrą robotę. Tłumaczenie brzmi naturalnie, nie zgrzyta przy czytaniu i sprawia bardzo dobre wrażenie.
Dwuwymiarowe, platformowe gry z uniwersum Mario od zawsze były solą serii i od kilkudziesięciu lat podbijają serca graczy. Nie bez powodu to uniwersum dalej trzyma się świetnie, pomimo tego, że dwaj hydraulicy walczący z żółwiami w poszukiwaniu księżniczki debiutowali na pierwszym NES-ie. Cofając się jeszcze raz do naszej pierwszej recenzji, można było przeczytać, że gra jest… za krótka. Nie da się ukryć więc, że dodatkowa zawartość zbija ten argument i pozostajemy z kolejnym tytułem, który w nowych szatach będzie podbijał sprzęty graczy. Jak mówiłem przy okazji którejś z recenzji – Nintendo ostatnio się nie myli i ta passa trwa dalej. Z czystym sercem – maksymalna nota.