Na początku naszą misją jest przestawienie zaparkowanego samochodu w inne miejsce, ot taka robota. Później jednak okazuje się, że w sumie to coś nam przeszkadza i trzeba pojazd nałożyć na widły od innej strony, potem z jakiegoś powodu nie możemy wwieźć innego samochodu, niż taki o podanym kolorze, przez co trzeba go (i nasz wózek) przemalować, i tak dalej, i tak dalej… Do You Even Forklift można na pewno posadzić przy jednym stoliku z grami o logicznym zabarwieniu, jednak stawia ponad na dość zręcznościowy aspekt, ponieważ trzeba uważać na fizykę gry, która może popsuć nam humor.
Do tego spokojna oprawa muzyczna i nawet przytulny odbiór wizualny, trochę cozy i pastelowo się robi na ekranie podczas kiedy przemieszczamy się i porządkujemy przestrzeń naszym wózkiem. Do tego rozgrywkę upiększa nam szukanie znajdziek w postaci kotów czy misek z ramenem. Ot, takie dodatki, jak nam się zakręci w głowie od tego podnoszenia. Mogło by być tego jednak trochę więcej – sześćdziesiąt kilka poziomów to sporo, jednak w praktyce to dosłownie kilka godzin.
Prosta w założeniach, nieszukająca pompatyczności i przyjemna w odbiorze – taka jest ta gra. Może budowa wózka widłowego nie jest tak prosta, jak budowa innych narzędzi, jednak to, jak ten tytuł jest zaprojektowany i zrobiony daje niezły efekt, który pomaga wrzucić drugi bieg w czaszce, ale jednocześnie nie przemęczyć się myśleniem za mocno. Taki fajny balans. Na koniec ode mnie solidne 8/10 dla tego świata, w którym wszystko wygląda tak, że może zostać zabrane na palecie. Przynajmniej dla tych, którzy mają papiery na wózek widłowy.