Myśląc o lokacjach z GTA na myśl przychodzą takie miejsca, jak Los Santos, Vice City czy Liberty City. Pierwsza część serii jednak, poszukując swojej tożsamości, postawiła na krok, którego później nie widzieliśmy, mianowicie - przeniosła akcję na prawdziwe ulice, ale nie w miejscu, którego moglibyśmy się obecnie spodziewać. GTA nierozerwalnie kojarzy się ze Stanami Zjednoczonymi, natomiast w dwóch dodatkach do pierwszej odsłony serii akcja dzieje się w Londynie.
Mapa dodatków GTA: London 1969 oraz GTA: London 1961 przenosi akcję do centralnych rejonów stolicy Zjednoczonego Królestwa. Można więc pobujać się po Hyde Parku, przejechać się po Picadilly Circus, tworzyć problemy na Trafalgar Square czy zobaczyć Westminster Abbey. Oczywiście wszystko z lotu ptaka, tak jak w pierwszej odsłonie serii.
Oba dodatki były udostępnione w 1999 roku i umiejscawiały akcję w latach 60. Do wyboru mieliśmy jednego z ośmiu protagonistów, którzy nie różnili się co prawda od siebie za dużo podczas rozgrywki, lecz wiadomo - widok 2D nie dawał za dużo pola do popisu w tej materii. Mechanicznie to pierwsze GTA z brytyjskim twistem - ruch lewostronny, policyjne hełmy zamiast gwiazdek czy używanie słynnego Cockney Rhyme Slang.
Patrząc na to, jak popularna zrobiła się seria GTA i na obecne możliwości sprzętowe z wielką chęcią zobaczyłbym taki eksperyment w XXI wieku. Rozumiem, że odwzorowanie jeden do jednego tak gęsto upstrzonego wszystkim miejsca jak Londyn mogło by być wyzwaniem, z mojej perspektywy braku doświadczenia game-devowego od razu również nasuwa się pytanie o wszelkiej maści zgody i pozwolenia na odwzorowanie obiektów. Jeżeli to by się jednak udało, to zwiedzanie Oxford Circus, Baker Street, a może i dalszych obszarów Londynu w GTA mogło by być jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem. Misja ze skakaniem ze spadochronu z łuku Stadionu Wembley? Rozwożenie ludzi czarnymi taksówkami? Zrobienie z Big Bena punktu obserwacyjnego dla snajpera? Ja bym przyjął to z otwartymi ramionami.
Mapa dodatków GTA: London 1969 oraz GTA: London 1961 przenosi akcję do centralnych rejonów stolicy Zjednoczonego Królestwa. Można więc pobujać się po Hyde Parku, przejechać się po Picadilly Circus, tworzyć problemy na Trafalgar Square czy zobaczyć Westminster Abbey. Oczywiście wszystko z lotu ptaka, tak jak w pierwszej odsłonie serii.
Oba dodatki były udostępnione w 1999 roku i umiejscawiały akcję w latach 60. Do wyboru mieliśmy jednego z ośmiu protagonistów, którzy nie różnili się co prawda od siebie za dużo podczas rozgrywki, lecz wiadomo - widok 2D nie dawał za dużo pola do popisu w tej materii. Mechanicznie to pierwsze GTA z brytyjskim twistem - ruch lewostronny, policyjne hełmy zamiast gwiazdek czy używanie słynnego Cockney Rhyme Slang.
Patrząc na to, jak popularna zrobiła się seria GTA i na obecne możliwości sprzętowe z wielką chęcią zobaczyłbym taki eksperyment w XXI wieku. Rozumiem, że odwzorowanie jeden do jednego tak gęsto upstrzonego wszystkim miejsca jak Londyn mogło by być wyzwaniem, z mojej perspektywy braku doświadczenia game-devowego od razu również nasuwa się pytanie o wszelkiej maści zgody i pozwolenia na odwzorowanie obiektów. Jeżeli to by się jednak udało, to zwiedzanie Oxford Circus, Baker Street, a może i dalszych obszarów Londynu w GTA mogło by być jedynym w swoim rodzaju doświadczeniem. Misja ze skakaniem ze spadochronu z łuku Stadionu Wembley? Rozwożenie ludzi czarnymi taksówkami? Zrobienie z Big Bena punktu obserwacyjnego dla snajpera? Ja bym przyjął to z otwartymi ramionami.

Radio Szczecin