Pizza time! Lubicie pizzę? A kto nie lubi? Znacie taką osobę? Ja chciałbym powiedzieć, że nie znam, ale musiałbym skłamać, bo faktycznie znam, ale nie ufam. Bo niby jak tu ufać osobie, która nie lubi pizzy, prawda? A wy jaką lubicie? Tylko proszę, nie mówcie mi, że tą z ananasem [ja lubię, a co? - dop. Michał Król].
Zróbmy tak! Zamówcie sobie pizzę do domu lub przygotujcie ją sobie sami. Zróbcie zdjęcie i wyślijcie na adres giermasz@radioszczecin.pl. Autora najładniejszej fotografii nagrodzimy uściskiem dłoni Michała Króla i giermaszową kostką wydrukowaną w drukarce 3D. A dlaczego ja w ogóle o tym wspomniałem? Nie wiem, nie pamiętam. Dziękuję za uwagę. Do widzenia! KONIEC!
A tak na poważnie, to obudziłem się dzisiejszego poranka i tak sobie wyobraziłem siebie jako barona włoskiej kuchni, serwującej przepyszne, upieczone w piecu placki, na powierzchni których nałożone są pomidory, pieczarki, ser, salami, szynka oraz mrówki, żabie udka, dżdżownice, szarańcza, świńskie ryje, bycze jądra, mięso węża i płetwy rekina. Brzmi pysznie, co nie?
Takimi to właśnie rarytasami, pieszczącymi nasze kubki smakowe, mogliśmy raczyć się 25 lat temu w grze Pizza Connection 2, wydanej przez niemieckie studio Software 2000 w 2001 roku. Wiem, dawno, no ale co z tego! Dokładna data premiery jest, powiedzmy, taka bardziej umowna. Można natrafić na źródła, które podają różne daty wydania. Gry-Online.pl wskazuje na 10 lutego 2001 roku, natomiast Steam podaje 9 października. Innego zdania za to też jest niemiecki GameStar, który to ochoczo obwieszcza pojawienie się gry dopiero 31 października, więc zróbmy tak, że każdy z was sam wybierze sobie datę wydania i tyle.
Bracia Andreas i Marc Wardenga, nie mylić z Sylwestrem Wardęgą, stworzyli cyfrowo-kulinarne dzieło sztuki, w którym to od pieczenia pizzy i prowadzenia imperium fast foodów płynnie przechodziliśmy do brutalnego niszczenia konkurencji przez wynajmowanie mafijnych partnerów w interesach i nasyłanie ich na wrogich nam szefów włoskiej kuchni.
Smaka na tytuł twórcy nabrali w 1994 roku, gdy wypuścili na rynek pierwszą odsłonę serii. Chcieli połączyć symulację przedsiębiorstwa z prowadzeniem własnej pizzerii. Gracz, chcąc zabawić się we franczyzobiorcę ze świata kulinariów, wcielał się w rolę restauratora idącego do swojego celu, no użyjmy tutaj tego kolokwializmu, po trupach swoich konkurentów. Ustalał ceny produktów, komponował własne pizze, zatrudniał pracowników, projektował swój własny lokal oraz walczył o klientów. I to dosłownie i nie zawsze uczciwie.
Serię gier Pizza Connection wyróżniało to, że stanowi ona połączenie gry ekonomicznej z przestępczością zorganizowaną, podsypaną kreskówkowym, często przekoloryzowanym humorem. Gra dzięki polskiemu Studiu FX doczekała się polskiej wersji językowej, którą reżyserował Andrzej Precigs. Swoich głosów użyczyli Jarosław Boberek, który odgrywał rolę zamożnych klientów i pracowników, oraz Marek Barbasiewicz, który to z kolei odgrywał rolę szefa, cwaniaczka. Za całe tłumaczenie odpowiadali Ryszard Chojnowski i Piotr Latak, a dystrybutorem był już nam dobrze znany i chyba dobrze znany każdemu Polakowi CD Projekt.
Gra na płycie CD była dołączana do papierowego wydania gazety, dostępnej do kupienia w chyba każdym możliwym kiosku na terenie całego kraju. Cena, no powiedzmy, że nie grała tu żadnej roli, bo wynosiła tyle, ile kosztowałby dziurawy but Kacpra Narodzonka.
W Pizza Connection 2 aby dopiąć swego i znaleźć się na samym szczycie łańcucha pokarmowego betonowego miasta, musieliśmy prowadzić najlepszą restaurację w mieście lub sprawić, by nasi konkurenci byli znacznie, nawet i bardzo znacznie, gorsi od nas. Oznacza to, że gdyby niechcący okazało się, że nasze dania nie do końca mogą odpowiadać gustom naszym klientom i - o zgrozo - jedliby u naszego restauracyjnego sąsiada, tego parszywego prywaciarza i złodzieja, i smakowałoby im to jedzenie bardziej niż u nas, to moglibyśmy mu się odwdzięczyć między innymi podrzuceniem mu do kuchni szczurów i wszelkiego innego rodzaju robactwa. Sprawa w sam raz dla sanepidu, prawda?
A gdyby to nie pomogło i okazało by się, że parszywy konkurent ma jakieś chody na mieście, a odpowiednie służby nic by z tym nie zrobiły, to zawsze można było wynająć kilku gangsterów, porozbijać kilka szyb, połamać kilka krzeseł i proszę, gwiazdka Michelin sama przyczepiałaby się do naszej piersi, prawda? No oczywiście, najpierw, aby zdobyć tę gwiazdkę, trzeba było przekupić burmistrza, który to de facto bardzo lubi jeść pizzę, ale jeszcze bardziej niż pizzę lubi kąpiele w wannie wypełnionej pieniędzmi, więc wiecie już, jak zdobyć sobie przychylność krytyków.
A gdyby okazało się jednak, że nasza pizza jest niczym miód na skołatane serce i uzyskałaby menu polecane przez Magdę Gessler, to sami moglibyśmy paść ofiarą wściekłego właściciela konkurencyjnej knajpy. Aby ochronić się przed gniewem oponenta, musieliśmy wynająć ochronę, która robiła jesień średniowiecza gangusom naszego nieprzyjaciela. Nieuczciwa konkurencja w tym zacnym tytule nie była tylko i wyłącznie fabularnym epizodem. Stanowiła ona pełnoprawną część mechaniki naszej rozgrywki.
Gra oferowała zaspokajanie różnych grup społecznych. Każda z nich miała inne preferencje smakowe i, jak można by było przypuszczać, cenowe. Bogaci klienci na przykład wręcz uwielbiali wysokie ceny za nasze kiepskiej jakości produkty. Czemu, zapytacie? A temu, że byli to burżuje, którzy cenili sobie święty spokój podczas spożywania swojego posiłku i byli gotowi za to zapłacić każde, ale to każde pieniądze.
Pizza Connection 2 odniosła całkiem spory sukces. Niemieckie czasopisma branżowe oceniały ją naprawdę bardzo dobrze, dając aż 80% punktów na portalu GameStar wśród społeczności graczy. Gra zebrała też ogromne pochwały za rozbudowaną ekonomię, zarządzanie restauracjami i ciekawe, humorystyczne podejście do nieuczciwej konkurencji.
Jednak pomimo tych superlatywów, jakie wokół siebie zgromadziła, no to nie udało jej się osiągnąć statusu finansowego giganta. Gra była aż tak dobra, że doprowadziła twórców do bankructwa i ogłoszenia upadłości. I to jest plot twist z tej całej historii, prawda?
Pizza Connection 2 nie była oczywiście przyczyną upadku tego studia. Raczej doprowadziły do tego problemy, z którymi firma miała już do czynienia wcześniej i z którymi zmagała się już od kilku ładnych lat. No cóż, najwyraźniej gra o zarabianiu milionów nie przeniosła się na świat rzeczywisty i nie nauczyła swoich twórców otwierania drzwi do potęgi i bogactwa.
Zróbmy tak! Zamówcie sobie pizzę do domu lub przygotujcie ją sobie sami. Zróbcie zdjęcie i wyślijcie na adres giermasz@radioszczecin.pl. Autora najładniejszej fotografii nagrodzimy uściskiem dłoni Michała Króla i giermaszową kostką wydrukowaną w drukarce 3D. A dlaczego ja w ogóle o tym wspomniałem? Nie wiem, nie pamiętam. Dziękuję za uwagę. Do widzenia! KONIEC!
A tak na poważnie, to obudziłem się dzisiejszego poranka i tak sobie wyobraziłem siebie jako barona włoskiej kuchni, serwującej przepyszne, upieczone w piecu placki, na powierzchni których nałożone są pomidory, pieczarki, ser, salami, szynka oraz mrówki, żabie udka, dżdżownice, szarańcza, świńskie ryje, bycze jądra, mięso węża i płetwy rekina. Brzmi pysznie, co nie?
Takimi to właśnie rarytasami, pieszczącymi nasze kubki smakowe, mogliśmy raczyć się 25 lat temu w grze Pizza Connection 2, wydanej przez niemieckie studio Software 2000 w 2001 roku. Wiem, dawno, no ale co z tego! Dokładna data premiery jest, powiedzmy, taka bardziej umowna. Można natrafić na źródła, które podają różne daty wydania. Gry-Online.pl wskazuje na 10 lutego 2001 roku, natomiast Steam podaje 9 października. Innego zdania za to też jest niemiecki GameStar, który to ochoczo obwieszcza pojawienie się gry dopiero 31 października, więc zróbmy tak, że każdy z was sam wybierze sobie datę wydania i tyle.
Bracia Andreas i Marc Wardenga, nie mylić z Sylwestrem Wardęgą, stworzyli cyfrowo-kulinarne dzieło sztuki, w którym to od pieczenia pizzy i prowadzenia imperium fast foodów płynnie przechodziliśmy do brutalnego niszczenia konkurencji przez wynajmowanie mafijnych partnerów w interesach i nasyłanie ich na wrogich nam szefów włoskiej kuchni.
Smaka na tytuł twórcy nabrali w 1994 roku, gdy wypuścili na rynek pierwszą odsłonę serii. Chcieli połączyć symulację przedsiębiorstwa z prowadzeniem własnej pizzerii. Gracz, chcąc zabawić się we franczyzobiorcę ze świata kulinariów, wcielał się w rolę restauratora idącego do swojego celu, no użyjmy tutaj tego kolokwializmu, po trupach swoich konkurentów. Ustalał ceny produktów, komponował własne pizze, zatrudniał pracowników, projektował swój własny lokal oraz walczył o klientów. I to dosłownie i nie zawsze uczciwie.
Serię gier Pizza Connection wyróżniało to, że stanowi ona połączenie gry ekonomicznej z przestępczością zorganizowaną, podsypaną kreskówkowym, często przekoloryzowanym humorem. Gra dzięki polskiemu Studiu FX doczekała się polskiej wersji językowej, którą reżyserował Andrzej Precigs. Swoich głosów użyczyli Jarosław Boberek, który odgrywał rolę zamożnych klientów i pracowników, oraz Marek Barbasiewicz, który to z kolei odgrywał rolę szefa, cwaniaczka. Za całe tłumaczenie odpowiadali Ryszard Chojnowski i Piotr Latak, a dystrybutorem był już nam dobrze znany i chyba dobrze znany każdemu Polakowi CD Projekt.
Gra na płycie CD była dołączana do papierowego wydania gazety, dostępnej do kupienia w chyba każdym możliwym kiosku na terenie całego kraju. Cena, no powiedzmy, że nie grała tu żadnej roli, bo wynosiła tyle, ile kosztowałby dziurawy but Kacpra Narodzonka.
W Pizza Connection 2 aby dopiąć swego i znaleźć się na samym szczycie łańcucha pokarmowego betonowego miasta, musieliśmy prowadzić najlepszą restaurację w mieście lub sprawić, by nasi konkurenci byli znacznie, nawet i bardzo znacznie, gorsi od nas. Oznacza to, że gdyby niechcący okazało się, że nasze dania nie do końca mogą odpowiadać gustom naszym klientom i - o zgrozo - jedliby u naszego restauracyjnego sąsiada, tego parszywego prywaciarza i złodzieja, i smakowałoby im to jedzenie bardziej niż u nas, to moglibyśmy mu się odwdzięczyć między innymi podrzuceniem mu do kuchni szczurów i wszelkiego innego rodzaju robactwa. Sprawa w sam raz dla sanepidu, prawda?
A gdyby to nie pomogło i okazało by się, że parszywy konkurent ma jakieś chody na mieście, a odpowiednie służby nic by z tym nie zrobiły, to zawsze można było wynająć kilku gangsterów, porozbijać kilka szyb, połamać kilka krzeseł i proszę, gwiazdka Michelin sama przyczepiałaby się do naszej piersi, prawda? No oczywiście, najpierw, aby zdobyć tę gwiazdkę, trzeba było przekupić burmistrza, który to de facto bardzo lubi jeść pizzę, ale jeszcze bardziej niż pizzę lubi kąpiele w wannie wypełnionej pieniędzmi, więc wiecie już, jak zdobyć sobie przychylność krytyków.
A gdyby okazało się jednak, że nasza pizza jest niczym miód na skołatane serce i uzyskałaby menu polecane przez Magdę Gessler, to sami moglibyśmy paść ofiarą wściekłego właściciela konkurencyjnej knajpy. Aby ochronić się przed gniewem oponenta, musieliśmy wynająć ochronę, która robiła jesień średniowiecza gangusom naszego nieprzyjaciela. Nieuczciwa konkurencja w tym zacnym tytule nie była tylko i wyłącznie fabularnym epizodem. Stanowiła ona pełnoprawną część mechaniki naszej rozgrywki.
Gra oferowała zaspokajanie różnych grup społecznych. Każda z nich miała inne preferencje smakowe i, jak można by było przypuszczać, cenowe. Bogaci klienci na przykład wręcz uwielbiali wysokie ceny za nasze kiepskiej jakości produkty. Czemu, zapytacie? A temu, że byli to burżuje, którzy cenili sobie święty spokój podczas spożywania swojego posiłku i byli gotowi za to zapłacić każde, ale to każde pieniądze.
Pizza Connection 2 odniosła całkiem spory sukces. Niemieckie czasopisma branżowe oceniały ją naprawdę bardzo dobrze, dając aż 80% punktów na portalu GameStar wśród społeczności graczy. Gra zebrała też ogromne pochwały za rozbudowaną ekonomię, zarządzanie restauracjami i ciekawe, humorystyczne podejście do nieuczciwej konkurencji.
Jednak pomimo tych superlatywów, jakie wokół siebie zgromadziła, no to nie udało jej się osiągnąć statusu finansowego giganta. Gra była aż tak dobra, że doprowadziła twórców do bankructwa i ogłoszenia upadłości. I to jest plot twist z tej całej historii, prawda?
Pizza Connection 2 nie była oczywiście przyczyną upadku tego studia. Raczej doprowadziły do tego problemy, z którymi firma miała już do czynienia wcześniej i z którymi zmagała się już od kilku ładnych lat. No cóż, najwyraźniej gra o zarabianiu milionów nie przeniosła się na świat rzeczywisty i nie nauczyła swoich twórców otwierania drzwi do potęgi i bogactwa.

Radio Szczecin