Z prędkością dwukrotnie większą od dopuszczalnej jechał pociąg, który przed tygodniem rozbił się na stacji pod Nowym Jorkiem - poinformowała Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu.
Eksperci odczytali zapisy z urządzeń rejestrujących parametry pracy pociągu, m.in. jego prędkość. Wynika z nich, że na 40 sekund przed wypadkiem pociąg zaczął przyspieszać. Dopiero na niespełna sekundę przed uderzeniem składu w bariery ochronne - maszynista włączył hamulec awaryjny. Pociąg staranował bariery i wjechał w halę stacji.
Nie wiadomo, czy znaczne zwiększenie prędkości było wynikiem błędu lub celowego działania maszynisty, czy też defektu technicznego. W wypadku zginęła jedna osoba, a 108 zostało rannych.
Nie wiadomo, czy znaczne zwiększenie prędkości było wynikiem błędu lub celowego działania maszynisty, czy też defektu technicznego. W wypadku zginęła jedna osoba, a 108 zostało rannych.

Radio Szczecin