Kolejne demonstracje na Białorusi. Protestujący w Orszy, Bobrujsku
i Rohaczowie domagali się pracy, płacy i odwołania dekretu prezydenta
Aleksandra Łukaszenki nakładającego specjalny podatek na osoby,
które nie przepracowały 183 dni w roku kalendarzowym.
i Rohaczowie domagali się pracy, płacy i odwołania dekretu prezydenta
Aleksandra Łukaszenki nakładającego specjalny podatek na osoby,
które nie przepracowały 183 dni w roku kalendarzowym.
Demonstranci są niezadowoleni z sytuacji gospodarczej w kraju. - Dajcie nam normalną pracę tak, by każdy zarabiał 500 dolarów. Wtedy my będziemy żyć - mówiła kobieta w Orszy. Z kolei w Bobrujsku demonstranci zwracali uwagę na złą sytuację obiektów socjalnych miasta. - Zobaczcie w jakim stanie jest szpital dla dzieci, szkoły i przedszkola. Skąd wziąć pieniądze? - pytała mieszkanka Bobrujska.
Milicjanci zatrzymali kilku polityków opozycyjnych i dziennikarzy niezależnych mediów, w tym TV Biełsat.
Protesty na Białorusi wywołał dekret prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Nakłada on płacenie specjalnego podatku osobom nigdzie nie pracującym i nie poszukującym pracy. Inspekcje podatkowe rozesłały wezwania do zapłacenia podatku do pół miliona osób. Jednak daninę państwu zapłaciło tylko kilkanaście procent osób zobowiązanych do tego. Ludzie zaczęli protestować. Demonstracje odbyły się w największych miastach kraju Mińsku, Homlu i Brześciu. W efekcie prezydent zawiesił obowiązywanie sankcji wobec ludzi pozostających bez pracy.
Jednak to nie uspokoiło sytuacji i demonstracje rozszerzyły się na mniejsze miasta. To największe akcje protestu na Białorusi w ostatnich latach.
Milicjanci zatrzymali kilku polityków opozycyjnych i dziennikarzy niezależnych mediów, w tym TV Biełsat.
Protesty na Białorusi wywołał dekret prezydenta Aleksandra Łukaszenki. Nakłada on płacenie specjalnego podatku osobom nigdzie nie pracującym i nie poszukującym pracy. Inspekcje podatkowe rozesłały wezwania do zapłacenia podatku do pół miliona osób. Jednak daninę państwu zapłaciło tylko kilkanaście procent osób zobowiązanych do tego. Ludzie zaczęli protestować. Demonstracje odbyły się w największych miastach kraju Mińsku, Homlu i Brześciu. W efekcie prezydent zawiesił obowiązywanie sankcji wobec ludzi pozostających bez pracy.
Jednak to nie uspokoiło sytuacji i demonstracje rozszerzyły się na mniejsze miasta. To największe akcje protestu na Białorusi w ostatnich latach.

Radio Szczecin