Dwóch żołnierzy tureckich zginęło w wyniku wybuchu bomby w południowo-wschodniej części Turcji. Lokalne media podają, że za zamachem stoją członkowie zdelegalizowanej Partii Pracujących Kurdystanu.
Do zdarzenia doszło na autostradzie między prowincjami Mardin i Diyaribakr. Siły tureckie szukały min na tej trasie. Jak podaje agencja informacyjna Dogan, eksplozja nastąpiła, gdy pojazd z żołnierzami tureckimi przejeżdżał obok miejsca, w którym umieszczono materiały wybuchowe.
Władze Turcji, UE i USA uważają Partię Pracujących Kurdystanu za organizację terrorystyczną. Toczą oni walkę przeciwko Turcji od 1984 roku. Celem ma być doprowadzenie do niepodległości Kurdystanu. Do tej pory w wyniku tych walk zginęło około 40 tys. ludzi.
W lipcu ubiegłego roku został zerwany rozejm między stronami, który trwał ponad 2 lata.
Władze Turcji, UE i USA uważają Partię Pracujących Kurdystanu za organizację terrorystyczną. Toczą oni walkę przeciwko Turcji od 1984 roku. Celem ma być doprowadzenie do niepodległości Kurdystanu. Do tej pory w wyniku tych walk zginęło około 40 tys. ludzi.
W lipcu ubiegłego roku został zerwany rozejm między stronami, który trwał ponad 2 lata.

Radio Szczecin