"Migracja ze wschodu - zagrożenie dla polskiego narodu" - to jedno z haseł, które pojawiło się podczas protestu organizacji narodowych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów w Warszawie.
Członkowie Obozu Narodowo-Radykalnego i Młodzieży Wszechpolskiej tłumaczyli, że nie zgadzają się z obecną polityką polskiego rządu i Unii Europejskiej, która ich zdaniem traktuje Ukraińców jako tanią siłę roboczą.
Rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości Damian Kita mówi, że tracą na tym polscy pracownicy.
- Są zmuszeni albo do niepodejmowania pracy, albo do podjęcia za dużo zaniżoną stawkę. Zwróćmy uwagę na jeden fakt, że dla Ukraińca tysiąc złotych znaczy całkiem co innego niż dla Polaka. Jest to jakby pewne uwarunkowanie ekonomiczne - tłumaczy Kita.
Protesty zostały zorganizowane w kilkunastu miastach. Według ich uczestników, Ukraińcy przyjeżdżający do Polski są faworyzowani na rynku pracy poprzez różne ulgi. Jednak członek ONR i rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości Damian Kita dodaje, że demonstracje nie są wymierzone przeciwko imigrantom.
- Dzisiejsze wydarzenia, a jest ich kilkanaście w skali całej Polski, nie są skierowane przeciwko konkretnej nacji, a eurokratom i korporacjom, które wykorzystują migrantów dla własnych zysków. I jest apelem do tego, aby Polski rząd nie ulegał tym środowiskom i realizował interes Polaków - mówi Kita.
Podczas demonstracji przed Kancelarią Premiera członkowie Młodzieży Wszechpolskiej zapowiedzieli, że będą się prosili urzędy miast, województw, a także uczelnie o podanie informacji o liczbie obywateli Ukrainy.
W Zachodniopomorskiem w ubiegłym roku wydano ponad 20 tysięcy pozwoleń na pobyt i pracę dla Ukraińców. W całej Polsce legalnie przebywa i pracuje ich ponad 600 tysięcy.
Rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości Damian Kita mówi, że tracą na tym polscy pracownicy.
- Są zmuszeni albo do niepodejmowania pracy, albo do podjęcia za dużo zaniżoną stawkę. Zwróćmy uwagę na jeden fakt, że dla Ukraińca tysiąc złotych znaczy całkiem co innego niż dla Polaka. Jest to jakby pewne uwarunkowanie ekonomiczne - tłumaczy Kita.
Protesty zostały zorganizowane w kilkunastu miastach. Według ich uczestników, Ukraińcy przyjeżdżający do Polski są faworyzowani na rynku pracy poprzez różne ulgi. Jednak członek ONR i rzecznik stowarzyszenia Marsz Niepodległości Damian Kita dodaje, że demonstracje nie są wymierzone przeciwko imigrantom.
- Dzisiejsze wydarzenia, a jest ich kilkanaście w skali całej Polski, nie są skierowane przeciwko konkretnej nacji, a eurokratom i korporacjom, które wykorzystują migrantów dla własnych zysków. I jest apelem do tego, aby Polski rząd nie ulegał tym środowiskom i realizował interes Polaków - mówi Kita.
Podczas demonstracji przed Kancelarią Premiera członkowie Młodzieży Wszechpolskiej zapowiedzieli, że będą się prosili urzędy miast, województw, a także uczelnie o podanie informacji o liczbie obywateli Ukrainy.
W Zachodniopomorskiem w ubiegłym roku wydano ponad 20 tysięcy pozwoleń na pobyt i pracę dla Ukraińców. W całej Polsce legalnie przebywa i pracuje ich ponad 600 tysięcy.

Radio Szczecin