Wędkarz z Bartoszyc w województwie warmińsko-mazurskim wyłowił z rzeki paralotniarza. Gdyby nie jego poświęcenie, miłośnik ekstremalnych wrażeń mógłby zginąć.
Lot nad miastem mógł zakończyć się tragicznie. Z nieustalonych dotąd przyczyn mężczyzna, przelatując tuż nad mostem, zahaczył czaszą paralotni o linię elektryczną i wpadł do rzeki Łyny.
Jak wynika z relacji świadków, uderzenie było na tyle silne, że druty elektryczne pękały jak zapałki. Na szczęście dla pilota paralotni, w pobliżu znajdował się wędkarz. Mężczyzna rzucił się do rzeki i wyciągnął z wody paralotniarza. Teraz policjanci będą wyjaśniać, co było przyczyną feralnego zdarzenia.
Jak wynika z relacji świadków, uderzenie było na tyle silne, że druty elektryczne pękały jak zapałki. Na szczęście dla pilota paralotni, w pobliżu znajdował się wędkarz. Mężczyzna rzucił się do rzeki i wyciągnął z wody paralotniarza. Teraz policjanci będą wyjaśniać, co było przyczyną feralnego zdarzenia.

Radio Szczecin