Po polskich drogach poruszają się setki tysięcy aut, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu ze względu na zły stan techniczny - ustaliła Najwyższa Izba Kontroli.
Sprzyja temu rosnący import coraz starszych samochodów z Europy Zachodniej. Ponad połowa skontrolowanych przez NIK stacji diagnostycznych wykonywała badania samochodów powierzchownie.
Prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski wyjaśnił, że jest to konsekwencja słabego nadzoru starostów nad przedsiębiorcami prowadzącymi stacje kontroli pojazdów.
- Starostwa nie przeprowadzały corocznych obowiązkowych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie. W rezultacie, niektóre stacje diagnostyczne funkcjonowały poza kontrolą, nawet przez kilkanaście lat - mówił Kwiatkowski.
19 z 21 skontrolowanych starostw nie przeprowadziło obowiązkowych, corocznych kontroli w tych przedsiębiorstwach, lub zrobiło to po terminie. Prezes NIK dodał, że starostowie niemal nie korzystali z możliwości kontrolowania stacji bez zapowiedzi. Nie sprawdzali też powtórnie stacji, które dopuściły do ruchu pojazdy, uznane później przez policję za niesprawne.
NIK zwraca uwagę, że pod koniec ubiegłego roku średni wiek importowanego do Polski samochodu wyniósł 12 lat. Prawie 60 procent aut, którymi jeżdżą Polacy, ma więcej niż 10 lat. Na tym tle wypadamy gorzej niż Rumunia, Węgry i Czechy.
Prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski wyjaśnił, że jest to konsekwencja słabego nadzoru starostów nad przedsiębiorcami prowadzącymi stacje kontroli pojazdów.
- Starostwa nie przeprowadzały corocznych obowiązkowych kontroli stacji kontroli pojazdów, bądź przeprowadzały je po terminie. W rezultacie, niektóre stacje diagnostyczne funkcjonowały poza kontrolą, nawet przez kilkanaście lat - mówił Kwiatkowski.
19 z 21 skontrolowanych starostw nie przeprowadziło obowiązkowych, corocznych kontroli w tych przedsiębiorstwach, lub zrobiło to po terminie. Prezes NIK dodał, że starostowie niemal nie korzystali z możliwości kontrolowania stacji bez zapowiedzi. Nie sprawdzali też powtórnie stacji, które dopuściły do ruchu pojazdy, uznane później przez policję za niesprawne.
NIK zwraca uwagę, że pod koniec ubiegłego roku średni wiek importowanego do Polski samochodu wyniósł 12 lat. Prawie 60 procent aut, którymi jeżdżą Polacy, ma więcej niż 10 lat. Na tym tle wypadamy gorzej niż Rumunia, Węgry i Czechy.
Dodaj komentarz 2 komentarze
Wystarczy wziąć pod uwagę tak miarodajny czynnik, jakim jest stawka godzinową.
W Niemczech wynosi ona 8,50 euro, co przy 8-godzinnym dniu pracy i 5-dniowym tygodniu (22 dni w miesiącu), daje pensję w wysokości 1496 euro miesięcznie. Samochód Volkswagen Golf kosztuje w Niemczech od 17.850 euro, więc jest to 11,93 pensji.
W Polsce, stawka godzinowa 13 zł daje przy tych czynnikach 2288 zł miesięcznie. Cena Volkswagena Golfa w polskim salonie wynosi od 66.990 zł, więc jest to 29,28 pensji - czyli prawie 2,5 razy więcej niż cena takiego samego samochodu dla Niemca!!!
I jeszcze ktoś ma czelność mówić, że w Polsce jest tanie paliwo, skoro Polak za godzinę pracy może kupić 2,9 litra, a Niemiec...6,2 litra!
pokazuje to tylko jedno ze wiekszosc polskiego spoleczenstwa jest biedota europy i dalej tak bedzie poniewaz jakies bzdurne ustalanie minimalnych cen europejskich itp ale minimalnej pensji europejskiej to juz nie ustala wiec sie nie dziwia ze jak ktos miesiecznie zarabia z 2tysiace to kupuje cos co jeszcze tylko z nazwy jest samochodem i warte w teorii jest do 5tys maxymalnie z 10tys

Radio Szczecin