Stany Zjednoczone oskarżyły Rosję o współodpowiedzialność za atak z użyciem broni chemicznej w Syrii. W ataku zginęły 72 osoby, w tym kobiety i dzieci. Rosja twierdzi, że doszło do prowokacji ze strony opozycji.
Zastępca ambasadora Rosji Władimir Safronkow określił atak w Syrii mianem prowokacji zorganizowanej przez terrorystów. Safronkow przekonywał, że raporty na temat okoliczności zdarzeń w Chan Szajchun są niewiarygodne. Przyznał, że doszło do bombardowania, dokonanego przez wojska rządowe, ale twierdził, że pociski spadły na kontrolowaną przez opozycję fabrykę i magazyny amunicji, do których używano substancji chemicznych.
Amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley odrzuciła te argumentację. Jej zdaniem, wszystko wskazuje na działania wojsk Baszara al-Asada. Haley wytknęła Rosji blokowanie stanowczych decyzji w sprawie Syrii.
- Rosja stała na drodze rozliczenia syryjskiego rządu. W ten sposób przymknęła oczy na barbarzyństwo. Rosja nie może uciec od odpowiedzialności za to, co się wydarzyło - mówiła Haley, trzymając w rękach zdjęcia dzieci - ofiar ataku.
Ambasador Haley ostrzegła, że jeśli Rada Bezpieczeństwa nie podejmie zdecydowanych kroków w sprawie Syrii, Stany Zjednoczone wdrożą jednostronne działania.
Amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley odrzuciła te argumentację. Jej zdaniem, wszystko wskazuje na działania wojsk Baszara al-Asada. Haley wytknęła Rosji blokowanie stanowczych decyzji w sprawie Syrii.
- Rosja stała na drodze rozliczenia syryjskiego rządu. W ten sposób przymknęła oczy na barbarzyństwo. Rosja nie może uciec od odpowiedzialności za to, co się wydarzyło - mówiła Haley, trzymając w rękach zdjęcia dzieci - ofiar ataku.
Ambasador Haley ostrzegła, że jeśli Rada Bezpieczeństwa nie podejmie zdecydowanych kroków w sprawie Syrii, Stany Zjednoczone wdrożą jednostronne działania.

Radio Szczecin