Dwa zarzuty postawili zambrowscy policjanci autorce dziennikarskiej prowokacji. Na początku roku dziennikarka jednej z ogólnopolskich telewizji dzwoniła do kilku komend policji. Podawała się za urzędniczkę ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji i prosiła funkcjonariuszy o podwiezienie. Przygotowywany przez nią materiał miał dowieść, że policjanci są na usługach niektórych urzędników.
Zdaniem telewizji, policjantów z Zambrowa udało się sprowokować. Przyjechali oni po rzekomo ministerialną urzędniczkę, której miał zepsuć się samochód i chcieli jej pomóc. Według policji, funkcjonariusze wiedzieli, że podana telefonicznie tożsamość jest fałszywa i pojechali sprawdzić to na miejscu.
Zarzuty z Kodeksu Wykroczeń Komenda Powiatowa Policji skierowała przeciwko dziennikarce do sądu: wprowadzenie policjantów w błąd, co do tożsamości i miejsca zatrudnienia oraz wywołanie ich niepotrzebnej czynności, jaką był przyjazd patrolu.
Wykroczenia zagrożone są karą aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny do 1500 zł i dodatkowo 1000 zł nawiązki. Wersje obu stron diametralnie różnią się od siebie, zatem to sąd będzie musiał rozstrzygnąć, która z nich jest prawdziwa.
Rozprawę przed zambrowskim sądem wyznaczono na 21 kwietnia.
Zarzuty z Kodeksu Wykroczeń Komenda Powiatowa Policji skierowała przeciwko dziennikarce do sądu: wprowadzenie policjantów w błąd, co do tożsamości i miejsca zatrudnienia oraz wywołanie ich niepotrzebnej czynności, jaką był przyjazd patrolu.
Wykroczenia zagrożone są karą aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny do 1500 zł i dodatkowo 1000 zł nawiązki. Wersje obu stron diametralnie różnią się od siebie, zatem to sąd będzie musiał rozstrzygnąć, która z nich jest prawdziwa.
Rozprawę przed zambrowskim sądem wyznaczono na 21 kwietnia.

Radio Szczecin