Zginęły tam prawie 22 tysiące Polaków. Dziś prawda o Katyniu musi być przekazywana kolejnym pokoleniom. Tak mówią rodziny katyńskie, które modliły się w Bazylice Mariackiej w Gdańsku w intencji swoich bliskich.
Aktorka Krystyna Łubieńska jest córką oficera, który zginął w Katyniu.
- Miał 41 lat. Nie musiał iść. Był jako młodziutki chłopiec ciężko ranny w bitwie warszawskiej, a jednak poszedł. I tak pięknie się pożegnali modlitwą. I zginął. 41 lat, przed nim było życie - mówiła Łubieńska.
O pamięć o ofiarach tamtej zbrodni apeluje też Hanna Śliwa-Wielesiuk, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich w Gdańsku.
- Od nas zależy, w dużej mierze od naszych organizacji, żebyśmy my trwali, mówieni o tych, którzy zostali zamordowani. A nikt za nas tego nie zrobi. My jesteśmy świadkami i powinniśmy to pielęgnować, żeby ta ich ofiarność, ich śmierć, nie uległa zapomnieniu i żeby nigdy nie była darmowa - mówiła Śliwa-Wielesiuk.
13 kwietnia obchodzony był Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Władze ZSRR zaprzeczały swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Dopiero 13 kwietnia 1990 roku oficjalnie przyznano, że była to ciężka zbrodnia stalinizmu.
- Miał 41 lat. Nie musiał iść. Był jako młodziutki chłopiec ciężko ranny w bitwie warszawskiej, a jednak poszedł. I tak pięknie się pożegnali modlitwą. I zginął. 41 lat, przed nim było życie - mówiła Łubieńska.
O pamięć o ofiarach tamtej zbrodni apeluje też Hanna Śliwa-Wielesiuk, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich w Gdańsku.
- Od nas zależy, w dużej mierze od naszych organizacji, żebyśmy my trwali, mówieni o tych, którzy zostali zamordowani. A nikt za nas tego nie zrobi. My jesteśmy świadkami i powinniśmy to pielęgnować, żeby ta ich ofiarność, ich śmierć, nie uległa zapomnieniu i żeby nigdy nie była darmowa - mówiła Śliwa-Wielesiuk.
13 kwietnia obchodzony był Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Władze ZSRR zaprzeczały swojej odpowiedzialności za zbrodnię katyńską. Dopiero 13 kwietnia 1990 roku oficjalnie przyznano, że była to ciężka zbrodnia stalinizmu.

Radio Szczecin