Tłumy ludzi na ulicach najważniejszych amerykańskich miast protestują przeciwko polityce ekologicznej i energetycznej prezydenta Donalda Trumpa. Pretekstem do protestów jest przypadający na sobotę "Dzień Ziemi".
Demonstracje odbywają się w całym kraju, od zachodniego do wschodniego wybrzeża.
- Dorastaliśmy w latach 60., kiedy nauka naprawdę wiele znaczyła i była elementem rozwoju naszego kraju, przez co stawał się on lepszym. Teraz mamy prezydenta, który odrzuca teorię naukowe. My jesteśmy tutaj aby pokazać jak są one ważne - mówi jeden z protestujących w Nowym Jorku.
Tysiące naukowców, którzy również wyszli na ulicę, chce przypomnieć prezydentowi, że nauka opiera się na faktach a nie wyobrażeniach. Donald Trump wielokrotnie negował skutki globalnego ocieplenia i emisji gazów cieplarnianych, a po objęciu przez niego prezydentury ze strony internetowej Białego Domu zniknęły artykuły o przeciwdziałaniu temu zagrożeniu.
Największą demonstrację zorganizowano w stolicy USA Waszyngtonie. Połączona jest ona ze specjalnym happeningiem.
- Dorastaliśmy w latach 60., kiedy nauka naprawdę wiele znaczyła i była elementem rozwoju naszego kraju, przez co stawał się on lepszym. Teraz mamy prezydenta, który odrzuca teorię naukowe. My jesteśmy tutaj aby pokazać jak są one ważne - mówi jeden z protestujących w Nowym Jorku.
Tysiące naukowców, którzy również wyszli na ulicę, chce przypomnieć prezydentowi, że nauka opiera się na faktach a nie wyobrażeniach. Donald Trump wielokrotnie negował skutki globalnego ocieplenia i emisji gazów cieplarnianych, a po objęciu przez niego prezydentury ze strony internetowej Białego Domu zniknęły artykuły o przeciwdziałaniu temu zagrożeniu.
Największą demonstrację zorganizowano w stolicy USA Waszyngtonie. Połączona jest ona ze specjalnym happeningiem.

Radio Szczecin