Francuzi głosują w kluczowych wyborach prezydenckich. Ich wynik, według komentatorów, zaważy na przyszłości Francji i Europy. Frekwencja może okazać się kluczowa, gdyż wyścig wyborczy jest bardzo wyrównany.
Mieszkańcy Paryża, którzy już oddali swój głos podkreślają, że udział w wyborach jest dla nich bardzo istotny.
- Zawsze ważne jest to, by głosować, ale dziś szczególnie, bo mamy we Francji bardzo poważną sytuację, społeczeństwo jest podzielone i osłabione, to ważny moment - powiedziała Polskiemu Radiu Fabienne.
- Jest takie zamieszanie na scenie politycznej, że chciałam wtrącić swoje trzy grosze, by jakoś wpłynąć na te wyniki, ale boje się, co będzie dalej - powiedziała Marie.
Głosują także obywatele Francji mieszkający w Polsce bądź mający podwójne obywatelstwa. Kolejka chętnych do zagłosowania ustawiła się przed Ambasadą Francji w Polsce.
- To przeżycie, bo pierwszy raz głosuję - mówi młoda kobieta.
- Wielu ludzi podziela zdanie, że to ważne wybory dla Francji i dla całej Europy - dodaje inny wyborca.
Jakub Iwaniuk - warszawski korespondent francuskiego dziennika "Le Monde" podkreśla, że te wybory są wyjątkowe. - Po raz pierwszy w historii V Rzeczpospolitej Francuskiej mamy czterech kandydatów, którzy potencjalnie mogą przejść do drugiej tury. Każdy scenariusz jest możliwy. Trzech kandydatów wychodzi spoza klasycznej linii podziałów, którą widzieliśmy dotychczas we Francji - uważa Iwaniuk.
Uprawnionych do głosowania w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu jest prawie cztery tysiące obywateli Francji wpisanych do konsularnego rejestru wyborców.
Biura wyborcze we Francji i w Polsce są otwarte do 19.00. W dużych miastach głosowanie potrwa do 20. Pierwsze wyniki tymczasowe będą podane natychmiast, a ostateczne i oficjalne Rada Konstytucyjna przekaże w środę.
W tegorocznych wyborach kandyduje jedenastu polityków, do drugiej tury ma szansę przejść czworo z nich: Marine Le Pen, kandydatka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego; centrysta Emmanuel Macron, Francois Fillon, kandydat prawicy i Jean Luc Melenchon szef skrajnie lewicowego ruchu „Nieuległa Francja”.
- Zawsze ważne jest to, by głosować, ale dziś szczególnie, bo mamy we Francji bardzo poważną sytuację, społeczeństwo jest podzielone i osłabione, to ważny moment - powiedziała Polskiemu Radiu Fabienne.
- Jest takie zamieszanie na scenie politycznej, że chciałam wtrącić swoje trzy grosze, by jakoś wpłynąć na te wyniki, ale boje się, co będzie dalej - powiedziała Marie.
Głosują także obywatele Francji mieszkający w Polsce bądź mający podwójne obywatelstwa. Kolejka chętnych do zagłosowania ustawiła się przed Ambasadą Francji w Polsce.
- To przeżycie, bo pierwszy raz głosuję - mówi młoda kobieta.
- Wielu ludzi podziela zdanie, że to ważne wybory dla Francji i dla całej Europy - dodaje inny wyborca.
Jakub Iwaniuk - warszawski korespondent francuskiego dziennika "Le Monde" podkreśla, że te wybory są wyjątkowe. - Po raz pierwszy w historii V Rzeczpospolitej Francuskiej mamy czterech kandydatów, którzy potencjalnie mogą przejść do drugiej tury. Każdy scenariusz jest możliwy. Trzech kandydatów wychodzi spoza klasycznej linii podziałów, którą widzieliśmy dotychczas we Francji - uważa Iwaniuk.
Uprawnionych do głosowania w Warszawie, Krakowie i we Wrocławiu jest prawie cztery tysiące obywateli Francji wpisanych do konsularnego rejestru wyborców.
Biura wyborcze we Francji i w Polsce są otwarte do 19.00. W dużych miastach głosowanie potrwa do 20. Pierwsze wyniki tymczasowe będą podane natychmiast, a ostateczne i oficjalne Rada Konstytucyjna przekaże w środę.
W tegorocznych wyborach kandyduje jedenastu polityków, do drugiej tury ma szansę przejść czworo z nich: Marine Le Pen, kandydatka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego; centrysta Emmanuel Macron, Francois Fillon, kandydat prawicy i Jean Luc Melenchon szef skrajnie lewicowego ruchu „Nieuległa Francja”.

Radio Szczecin