Kandydatka na prezydenta Francji Marine Le Pen została wrogo przyjęta w Bretanii - regionie, z którego pochodzi. Liderka Frontu Narodowego została obrzucona jajkami. Czwartek jest przedostatnim dniem kampanii przed drugą, decydującą turą wyborów prezydenckich we Francji, zaplanowaną na niedzielę.
Tymczasem przy wjeździe na teren przedsiębiorstwa na kandydatkę skrajnej prawicy czekały grupy witające ją buczeniem i okrzykami w rodzaju "Nic tu po pani", "Faszyści won" czy "Le Pen pod sąd".
Marine Le Pen przed budynkiem firmy chciała przywitać się z dyrekcją, gdy w jej kierunku poleciały jajka nie trafiając jednak w cel. Le Pen komentując to wydarzenie użyła określenia "typki z Rennes to twardogłowi”. Dodała, że oni wszystko niszczą i podpalają, bo czują się bezkarni, gdyż przez lata się z nimi nie rozprawiano. Pod osłoną ochroniarzy Marine Le Pen dostała się do wnętrza biur firmy, a z terenu zakładów wyszła tylnymi drzwiami.

Radio Szczecin
