Ameryka jest podzielona. W Stanach Zjednoczonych nie milkną komentarze po czwartkowej decyzji Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych, która dokonała pierwszego kroku do zniesienia systemu ubezpieczeń zdrowotnych wprowadzonych przez poprzedniego prezydenta Baracka Obamę dla mniej zamożnych Amerykanów.
Organizacje medyczne w USA biją na alarm, że nowe prawo ubezpieczeniowe zaproponowane przez Republikanów ograniczy szeroki dostęp do ubezpieczeń zdrowotnych, które oferuje system zwany potocznie "Obamacare". Prezydent Donald Trump, który jest największym orędownikiem zmian uważa, że obecne prawo nie spełnia swoich zadań i ze względu na państwowe dofinansowania jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. Z tymi zarzutami nie zgadza się specjalista z Chicago od ubezpieczeń zdrowotnych Robert Sobczak.
- Ja nie myślę, że nasz prezydent kiedykolwiek zastanawiał się skąd wziąć tysiąc dolarów na ubezpieczenie jego rodziny, bo to dla niego byłby wydatek, jaki wydaje na lunch czy obiad. W porównaniu do wydatków, jakie przeciętny Amerykanin wydaje na McDonalds'a, ubezpieczenie kosztuje dużo więcej. W tej chwili to są wydatki abstrakcyjne, na które nie są w stanie sobie pozwolić - powiedział Sobczak.
Przed wieloma biurami kongresmenów, którzy zagłosowali za zmianami w piątek odbyły się protesty. Teraz reformą amerykańskiej służby zdrowia zajmie się Senat.
- Ja nie myślę, że nasz prezydent kiedykolwiek zastanawiał się skąd wziąć tysiąc dolarów na ubezpieczenie jego rodziny, bo to dla niego byłby wydatek, jaki wydaje na lunch czy obiad. W porównaniu do wydatków, jakie przeciętny Amerykanin wydaje na McDonalds'a, ubezpieczenie kosztuje dużo więcej. W tej chwili to są wydatki abstrakcyjne, na które nie są w stanie sobie pozwolić - powiedział Sobczak.
Przed wieloma biurami kongresmenów, którzy zagłosowali za zmianami w piątek odbyły się protesty. Teraz reformą amerykańskiej służby zdrowia zajmie się Senat.

Radio Szczecin