Radio SzczecinRadio Szczecin » Polska i świat
  Reklama  
Zobacz

Straż pożarna nie wyklucza wycieku gazu, ale zastrzega, że ostateczną przyczynę zdarzenia ustali policja. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
Straż pożarna nie wyklucza wycieku gazu, ale zastrzega, że ostateczną przyczynę zdarzenia ustali policja. Fot. Łukasz Szełemej [Radio Szczecin/Archiwum]
W krytycznym stanie jest jedna z ofiar nocnego wybuchu gazu w Słupsku. To mężczyzna o nieustalonej do tej pory tożsamości.
Jak poinformowała Elżbieta Gryko, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Słupsku poszkodowany ma poparzenia trzeciego stopnia całego ciała. W nocy został śmigłowcem przetransportowany do ośrodka leczenia oparzeń w Gryficach.

Drugi z mężczyzn, 22-latek po opatrzeniu niegroźnych ran został już zwolniony ze szpitala. Trzecią poszkodowaną w zdarzeniu osobą była 51-letnia kobieta, mieszkanka budynku, która zasłabła podczas akcji ratunkowej. Również została już zwolniona do domu.

Ogień pojawił się w mieszkaniu, którego właściciele przebywali w tym czasie poza domem.

- Nas nie było, byliśmy na weselu..., później się dowiedziałem, co się stało - mówił właściciel mieszkania.

Świadkowie mówią o głośnym huku, który poprzedził pożar.

- Obudził mnie huk, myślałem, że piorun strzelił czy coś, z dzieckiem byłem pod tym wybuchem, złapałem mojego małego dzieciaczka, w piżamie na boso wyskoczyłem, potem wróciłem jeszcze wyciągać sąsiadkę... - relacjonuje jeden z mieszkańców.

Pierwsze zgłoszenia, które docierały z miejsca zdarzenia mówiły o wybuchu gazu. Tych hipotez nie potwierdza starszy kapitan Grzegorz Falkowski, rzecznik Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. Jak mówi, do eksplozji na pewno nie doszło w czasie, gdy strażacy gasili pożar. Ogień nie objął też instalacji gazowej w budynku.

Jak ustalił reporter Radia Koszalin, w budynku mogło dojść do podpalenia. Sprawę bada policja, trwa szacowanie strat. Jeszcze dziś konstrukcję budynku ma ocenić inspektor budowlany. Od jego decyzji uzależniony jest powrót mieszkańców kamienicy do swoich mieszkań. Wszyscy znaleźli tymczasowe schronienie u rodzin i znajomych.
Lokatorzy mówili o wybuchu gazu - straż pożarna nie potwierdza tej informacji - powiedział starszy kapitan Grzegorz Falkowski. Urządzenia pomiarowe nie wykazały obecności gazu ani jego wycieku.
- Nas nie było, byliśmy na weselu..., później się dowiedziałem, co się stało - mówił właściciel mieszkania.
- Obudził mnie huk, myślałem, że piorun strzelił czy coś, z dzieckiem byłem pod tym wybuchem, złapałem mojego małego dzieciaczka, w piżamie na boso wyskoczyłem, potem wróciłem jeszcze wyciągać sąsiadkę... - relacjonuje jeden z mieszkańców.
Jak poinformowała Elżbieta Gryko, rzecznik Szpitala Wojewódzkiego w Słupsku poszkodowany ma poparzenia trzeciego stopnia całego ciała. W nocy został śmigłowcem przetransportowany do ośrodka leczenia oparzeń w Gryficach.

Najnowsze Szczecin Region Polska i świat Sport Kultura Biznes Posłuchaj

radioszczecin.tv

Najnowsze podcasty