Sekretarz generalny NATO zaapelował do Rosji o przejrzystość i przestrzeganie standardów bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim. Jens Stoltenberg mówił o tym przed rozpoczęciem spotkania ministrów obrony Sojuszu w Brukseli.
Szef NATO przyznał, że na Bałtyku można zaobserwować zwiększoną obecność wojskową.
- To tylko potwierdza konieczność działania w sposób przejrzysty i przewidywalny. Chodzi o to, by nie dopuścić do niebezpiecznych sytuacji, a kiedy już się pojawią, by nie wymknęły się one spod kontroli - powiedział Jens Stoltenberg. Podkreślił, że NATO działa w sposób przejrzysty i w taki sposób przeprowadza także swoje ćwiczenia.
- Wzywamy Rosję, by była również przejrzysta w swoich ćwiczeniach - dodał szef Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Na Morzu Bałtyckim wiele razy dochodziło do incydentów. NATO uważa, że winna jest Moskwa, która prowokuje niebezpiecznie sytuacje. Rosyjskie samoloty wykonywały niebezpieczne manewry w pobliżu amerykańskich okrętów. Wyłączały transpondery pozwalające na identyfikacje podczas lotu, albo nie reagowały na uwagi kontroli ruchu lotniczego zbliżając się do granic Sojuszu. Wtedy samoloty Sojuszu były podrywane w powietrze, by monitorować lot i zidentyfikować maszynę.
Rosja mówiła o "prowokacji", NATO o "standardowych procedurach" i zarzucało nieodpowiedzialne zachowanie rosyjskim pilotom. Bo i Rosja wiele razy podrywała maszyny, które - jak podkreśla kwatera główna NATO - wykonywały niebezpieczne manewry w powietrzu.
- To tylko potwierdza konieczność działania w sposób przejrzysty i przewidywalny. Chodzi o to, by nie dopuścić do niebezpiecznych sytuacji, a kiedy już się pojawią, by nie wymknęły się one spod kontroli - powiedział Jens Stoltenberg. Podkreślił, że NATO działa w sposób przejrzysty i w taki sposób przeprowadza także swoje ćwiczenia.
- Wzywamy Rosję, by była również przejrzysta w swoich ćwiczeniach - dodał szef Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Na Morzu Bałtyckim wiele razy dochodziło do incydentów. NATO uważa, że winna jest Moskwa, która prowokuje niebezpiecznie sytuacje. Rosyjskie samoloty wykonywały niebezpieczne manewry w pobliżu amerykańskich okrętów. Wyłączały transpondery pozwalające na identyfikacje podczas lotu, albo nie reagowały na uwagi kontroli ruchu lotniczego zbliżając się do granic Sojuszu. Wtedy samoloty Sojuszu były podrywane w powietrze, by monitorować lot i zidentyfikować maszynę.
Rosja mówiła o "prowokacji", NATO o "standardowych procedurach" i zarzucało nieodpowiedzialne zachowanie rosyjskim pilotom. Bo i Rosja wiele razy podrywała maszyny, które - jak podkreśla kwatera główna NATO - wykonywały niebezpieczne manewry w powietrzu.

Radio Szczecin