W piątek Malta kończy półroczne przewodnictwo w Unii Europejskiej. Od soboty pracami Wspólnoty będzie kierować Estonia.
Opinie dotyczące maltańskiej prezydencji są podzielone. Dyplomaci i urzędnicy w rozmowie z Polskim Radiem przyznawali, że w kilku ważnych kwestiach Malta doprowadziła do porozumienia, ale część problemów zostawia nierozwiązanych. Niektórzy kwestionowali także jej bezstronność.
Podczas przewodnictwa Malty w Unii zapadły ostateczne uzgodnienia w sprawie zniesienia dodatkowych opłat roamingowych, choć dużą pracę wykonała Słowacja, która w ubiegłym roku kierowała pracami Wspólnoty. Była też zgoda w sprawie częściowego zniesienia blokady geograficznej w internecie. Osiągnięto również porozumienia między innymi w sprawie przepisów o unikaniu opodatkowania, czy efektywności energetycznej.
Jednak mimo zapowiedzi Malta nie doprowadziła do kompromisu w sprawie kryzysu migracyjnego i nowego prawa azylowego, przewidującego automatyczny, obowiązkowy podział uchodźców.
- Jest pewien rodzaj rozczarowania, ale udało nam się osiągnąć postęp w rozmowach - podsumował premier Malty Joseph Muscat.
Niektórzy dyplomaci w rozmowie z Polskim Radiem ocenili, że Malta, sama zmagająca się z napływem migrantów nie była bezstronna i forsowała stanowisko krajów Południa.
Podczas przewodnictwa odbyły się przyspieszone wybory w związku z zarzutami korupcyjnymi dotyczącymi żony premiera i jego bliskich współpracowników. To - jak mówią Polskiemu Radiu dyplomaci - odwróciło uwagę rządu i w wielu sprawach prace utknęły, albo Malta zbyt łatwo ulegała presji, na przykład Francji, forsując niekorzystne dla Europy Środkowo-Wschodniej zmiany w dyrektywie o delegowaniu pracowników.
Podczas przewodnictwa Malty w Unii zapadły ostateczne uzgodnienia w sprawie zniesienia dodatkowych opłat roamingowych, choć dużą pracę wykonała Słowacja, która w ubiegłym roku kierowała pracami Wspólnoty. Była też zgoda w sprawie częściowego zniesienia blokady geograficznej w internecie. Osiągnięto również porozumienia między innymi w sprawie przepisów o unikaniu opodatkowania, czy efektywności energetycznej.
Jednak mimo zapowiedzi Malta nie doprowadziła do kompromisu w sprawie kryzysu migracyjnego i nowego prawa azylowego, przewidującego automatyczny, obowiązkowy podział uchodźców.
- Jest pewien rodzaj rozczarowania, ale udało nam się osiągnąć postęp w rozmowach - podsumował premier Malty Joseph Muscat.
Niektórzy dyplomaci w rozmowie z Polskim Radiem ocenili, że Malta, sama zmagająca się z napływem migrantów nie była bezstronna i forsowała stanowisko krajów Południa.
Podczas przewodnictwa odbyły się przyspieszone wybory w związku z zarzutami korupcyjnymi dotyczącymi żony premiera i jego bliskich współpracowników. To - jak mówią Polskiemu Radiu dyplomaci - odwróciło uwagę rządu i w wielu sprawach prace utknęły, albo Malta zbyt łatwo ulegała presji, na przykład Francji, forsując niekorzystne dla Europy Środkowo-Wschodniej zmiany w dyrektywie o delegowaniu pracowników.

Radio Szczecin