Paul Manfort, były współpracownik prezydenta USA, uczestniczący w jego kampanii wyborczej, został uznany winnym przestępstw podatkowych i ukrywania pieniędzy za granicą.
Jest on pierwszym oskarżonym przez specjalnego prokuratora Mullera, który prowadzi dochodzenie w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory i podejrzanych kontaktów Donalda Trumpa z Rosją.
Były lobbysta dopuścił się przestępstw, zanim trafił do kampanii wyborczej Trumpa. W sztabie wyborczym przyszłego prezydenta pracował tylko cztery miesiące.
Prawicowi komentatorzy stoją na stanowisku, iż przestępstwa Manaforta nie mają nic wspólnego z kampanią i zadają pytanie, dlaczego wymiar sprawiedliwości nie zainteresował się Manafortem kilka lat wcześniej. Ujawniono bowiem, iż FBI od dawna śledziło jego działalność. Był on w przeszłości doradcą prezydenta Ukrainy Janukowicza i dyktatora Filipin Markosa. Jak uważają komentatorzy z lewej strony sceny politycznej Trump świadomie angażował ludzi z podejrzaną przeszłością licząc na ich międzynarodowe kontakty.
Prawicowe media stoją na stanowisku, iż przeciwnicy polityczni Trumpa nie mogąc znaleźć dowodów na jego domniemane tajne relacje z Rosją, prześwietlają przeszłość jego byłych współpracowników, mając nadzieję, że w ten sposób znajdą dowody, iż to Rosja pomogła Trumpowi wygrać wybory.
Wyrok wydała ława przysięgłych po dwutygodniowym procesie. O wymiarze kary zdecyduje sąd.
Były lobbysta dopuścił się przestępstw, zanim trafił do kampanii wyborczej Trumpa. W sztabie wyborczym przyszłego prezydenta pracował tylko cztery miesiące.
Prawicowi komentatorzy stoją na stanowisku, iż przestępstwa Manaforta nie mają nic wspólnego z kampanią i zadają pytanie, dlaczego wymiar sprawiedliwości nie zainteresował się Manafortem kilka lat wcześniej. Ujawniono bowiem, iż FBI od dawna śledziło jego działalność. Był on w przeszłości doradcą prezydenta Ukrainy Janukowicza i dyktatora Filipin Markosa. Jak uważają komentatorzy z lewej strony sceny politycznej Trump świadomie angażował ludzi z podejrzaną przeszłością licząc na ich międzynarodowe kontakty.
Prawicowe media stoją na stanowisku, iż przeciwnicy polityczni Trumpa nie mogąc znaleźć dowodów na jego domniemane tajne relacje z Rosją, prześwietlają przeszłość jego byłych współpracowników, mając nadzieję, że w ten sposób znajdą dowody, iż to Rosja pomogła Trumpowi wygrać wybory.
Wyrok wydała ława przysięgłych po dwutygodniowym procesie. O wymiarze kary zdecyduje sąd.

Radio Szczecin