Przed Sądem Krajowym w Hamburgu zeznawał we wtorek Bruno S. - były strażnik w niemieckim obozie koncentracyjnym w Stutthofie.
Prokuratura oskarża go o współudział w zamordowaniu co najmniej 5230 osób. Bruno S. nie przyznaje się do winy.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Anne Meier-Göring wielokrotnie pytała oskarżonego, dlaczego - mimo istnienia takich możliwości - nie zrezygnował ze służby w obozie koncentracyjnym w Stutthofie.
- Nie mogłem odmówić wykonywania rozkazów bez narażania własnego życia na niebezpieczeństwo - odpowiedział Bruno S. - Było mi żal więźniów, zwłaszcza Żydów, ale i tak nie mogłem im pomóc. Nie jestem niczemu winny, nikomu nie wyrządziłem krzywdy - dodał były esesman. Sędzia nie zaakceptowała takiego tłumaczenia. - W tym czasie zginęły miliony niewinnych ludzi, ale zgodnie z badaniami historycznymi - ani jeden esesman, który sprzeciwił się zbrodniczym rozkazom - powiedziała sędzia.
Sąd wyznaczył na sprawę 12 dni procesowych. Ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego, każda rozprawa będzie trwała dwie godziny - od 11.00 do 13.00.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demianiuka - strażnika w obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego winy.
Przewodnicząca składu sędziowskiego Anne Meier-Göring wielokrotnie pytała oskarżonego, dlaczego - mimo istnienia takich możliwości - nie zrezygnował ze służby w obozie koncentracyjnym w Stutthofie.
- Nie mogłem odmówić wykonywania rozkazów bez narażania własnego życia na niebezpieczeństwo - odpowiedział Bruno S. - Było mi żal więźniów, zwłaszcza Żydów, ale i tak nie mogłem im pomóc. Nie jestem niczemu winny, nikomu nie wyrządziłem krzywdy - dodał były esesman. Sędzia nie zaakceptowała takiego tłumaczenia. - W tym czasie zginęły miliony niewinnych ludzi, ale zgodnie z badaniami historycznymi - ani jeden esesman, który sprzeciwił się zbrodniczym rozkazom - powiedziała sędzia.
Sąd wyznaczył na sprawę 12 dni procesowych. Ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego, każda rozprawa będzie trwała dwie godziny - od 11.00 do 13.00.
Do 2011 roku niemieckie sądy uniewinniały byłych strażników, ponieważ nie mogły im udowodnić indywidualnej winy. Przełomem było skazanie w 2011 roku Johna Demianiuka - strażnika w obozie Sobibór. Uznano go za winnego udziału w zamordowaniu ponad 28 tysięcy Żydów i skazano na pięć lat więzienia, mimo braku bezpośrednich dowodów jego winy.

Radio Szczecin