Białostocki są wydał pierwszy wyrok w sprawie zajść podczas Marszu Równości w Białymstoku.
35-latek, który rzucał w policjantkę kamieniami i butelkami, ma zapłacić 1,5 tysiąca złotych grzywny. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze.
- Oskarżonemu zabrakło mądrości, poniosły go emocje - powiedział sędzia wydając orzeczenie.
Mężczyzna na początku nie przyznał się do zarzutów. Na drugim przesłuchaniu już się przyznał i zgodził dobrowolnie poddać karze.
Zdaniem sądu usiłował naruszyć nietykalność cielesną jednej z policjantek w ten sposób, że rzucał w jej kierunku szklanymi butelkami i kamieniami. Sędzia Andrzej Kochanowski powiedział, że oskarżony zamierzonego celu nie osiągnął, ponieważ rzucane przez niego przedmioty odbijały się od tarcz trzymanych przez innych funkcjonariuszy. Andrzej Kochanowski ma nadzieję, że kara finansowa będzie nauczką dla oskarżonego.
Wyrok jest nieprawomocny. Już wcześniej do sądu wpłynął akt oskarżenia w podobnej sprawie, a teraz prokuratura oskarżyła 34-latka, który podczas marszu równości w Białymstoku miał zaatakować nastolatka. Chłopak miał złamany obojczyk.
- Oskarżonemu zabrakło mądrości, poniosły go emocje - powiedział sędzia wydając orzeczenie.
Mężczyzna na początku nie przyznał się do zarzutów. Na drugim przesłuchaniu już się przyznał i zgodził dobrowolnie poddać karze.
Zdaniem sądu usiłował naruszyć nietykalność cielesną jednej z policjantek w ten sposób, że rzucał w jej kierunku szklanymi butelkami i kamieniami. Sędzia Andrzej Kochanowski powiedział, że oskarżony zamierzonego celu nie osiągnął, ponieważ rzucane przez niego przedmioty odbijały się od tarcz trzymanych przez innych funkcjonariuszy. Andrzej Kochanowski ma nadzieję, że kara finansowa będzie nauczką dla oskarżonego.
Wyrok jest nieprawomocny. Już wcześniej do sądu wpłynął akt oskarżenia w podobnej sprawie, a teraz prokuratura oskarżyła 34-latka, który podczas marszu równości w Białymstoku miał zaatakować nastolatka. Chłopak miał złamany obojczyk.

Radio Szczecin