Przez Francję przetoczyła się fala manifestacji. W Paryżu na ulice wyszło według niezależnych obserwatorów 72 tysiące osób.
Według jednego z głównych organizatorów - komunistycznej centrali CGT, uczestników było kilka razy więcej. Doszło do zamieszek.
Policji, która obawiała się, że na marginesie demonstracji dojdzie do aktów wandalizmu, udało się zneutralizować grupy tak zwanych „black blocs” - grup rozrabiaczy, których jedynym celem jest demolowanie wszystkiego co znajdzie się na ich drodze. Policja użyła gazów łzawiących. Zatrzymano kilka osób.
Na ulice wyszli pracownicy transportu, który w całej Francji był sparaliżowany, ale także nauczyciele, adwokaci, lekarze i pozostały personel medyczny, ponadto hostessy i stewardzi części linii lotniczych.
Protesty są wymierzone w rządowy projekt reformy systemu emerytalnego. Główny punkt niezadowolenia to przedłużenie wieku emerytalnego do 64 lat. Można przejść na emeryturę o dwa lata wcześniej, ale oznacza to pobieranie świadczeń o pięć procent niższych.
W środę i czwartek premier Edouard Philippe ma prowadzić w tej sprawie negocjacje z przedstawicielami związków zawodowych.
Policji, która obawiała się, że na marginesie demonstracji dojdzie do aktów wandalizmu, udało się zneutralizować grupy tak zwanych „black blocs” - grup rozrabiaczy, których jedynym celem jest demolowanie wszystkiego co znajdzie się na ich drodze. Policja użyła gazów łzawiących. Zatrzymano kilka osób.
Na ulice wyszli pracownicy transportu, który w całej Francji był sparaliżowany, ale także nauczyciele, adwokaci, lekarze i pozostały personel medyczny, ponadto hostessy i stewardzi części linii lotniczych.
Protesty są wymierzone w rządowy projekt reformy systemu emerytalnego. Główny punkt niezadowolenia to przedłużenie wieku emerytalnego do 64 lat. Można przejść na emeryturę o dwa lata wcześniej, ale oznacza to pobieranie świadczeń o pięć procent niższych.
W środę i czwartek premier Edouard Philippe ma prowadzić w tej sprawie negocjacje z przedstawicielami związków zawodowych.

Radio Szczecin